Mecz na Santiago Bernabeu miał nieprawdopodobny i niespodziewany przebieg. Kibice Realu Madryt częściej gwizdali na zawodników w białych strojach niż bili brawo po jakichś spektakularnych zagraniach.
Paradoks? "Królewscy" przez dziewięćdziesiąt minut strzelili w sumie pięć goli i... trzeba było grać dogrywkę.
Dlaczego? Ponieważ dwie bramki to były samobójcze trafienia Davida Alaby. Austriak był największym pechowcem tego wieczora. Dwukrotnie był w złym miejscu o złym czasie i przypadkowo kierował piłkę do własnej bramki. A na tym jego "koncert" wcale się nie zakończył.
Po drugim samobóju Alaby na tablicy wyników było 3:1 dla Realu Sociedad. Wtedy jednak Real na moment włączył tryb "Liga Mistrzów". Natychmiast padła bramka kontaktowa (świetna akcja Viniciusa Juniora i wykończenie Jude'a Bellinghama), a po kolejnych czterech minutach po dośrodkowaniu Rodrygo z rzutu rożnego Alexa Remiro pokonał Aurelien Tchouameni.
Sytuacja dosłownie w chwilę zmieniła się o 180 stopni, ale Real znów przysnął w obronie i goście doprowadzili do dogrywki. Dodatkowe pół godziny było raczej dość nudne, widać było duże zmęczenie w jednej i drugiej drużynie. Gospodarze nie czekali jednak do rzutów karnych - w 115. minucie Arda Guler zacentrował z rzutu rożnego, a Antonio Ruediger wygrał walkę w powietrzu i zapewnił drużynie Realu awans do finału Pucharu Króla.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Aż miło popatrzeć. Takie gole nie padają często!
Już sam początek był sensacyjny, bo w 16. minucie bramkę dla gości zdobył Ander Barrenetxea. Kibice na Santiago Bernabeu przeżyli szok, natomiast "Królewscy" otrząsnęli się w mgnieniu oka. Im dalej w las, tym przewaga Realu rosła. Po kwadransie na tablicy wyników był już remis, bo po fenomenalnym podaniu Viniciusa Juniora z gola cieszył się Endrick, który trafił też w pierwszym spotkaniu. Brazylijczyk popisał się efektowną podcinką nad Alexem Remiro.
Endrick był jedną z najjaśniejszych postaci. Przede wszystkim: chciał strzelać praktycznie z każdej pozycji. Już na samym początku meczu pokusił się o sytuacyjne uderzenie przewrotką i naprawdę niewiele zabrakło do spektakularnej bramki.
Po samobójczych bramkach Alaby piłkarze z San Sebastian byli w raju, ale bardzo szybko zostali sprowadzeni na ziemię. Gospodarze chyba uznali, że pora przestać się wygłupiać. A przecież chwilę przed bramką Tchouameniego stuprocentową okazję zmarnował Vinicius. Tyle tylko, że w doliczonym czasie znów przysnęli. Po centrze z rzutu wolnego fatalnie zachował się Alaba (krył na radar), Łunin nie trafił w piłkę i gola na 4:3 strzelił Mikel Oyarzabal.
W dogrywce działo się niewiele, na boisku było dużo wolnej przestrzeni. Goście chyba czekali na rzuty karne, natomiast Real Madryt postanowił oszczędzić nerwów swoim kibicom i zadał decydujący cios po stałym fragmencie gry. I to za sprawą dwójki rezerwowych.
Niemniej, to była piłkarska uczta i pewnie żaden z kibiców nie żałuje pieniędzy wydanych na bilet. Mimo wszystko najbardziej będzie psioczył Carlo Ancelotti, bo dogrywka przy tak napiętym kalendarzu była z jego punktu widzenia totalnie niepotrzebna.
Real Madryt - Real Sociedad 4:4 pd. (1:1, 3:4, 3:4)
0:1 Ander Barrenetxea 16'
1:1 Endrick 30'
1:2 David Alaba (s.) 72'
1:3 David Alaba (s.) 80'
2:3 Jude Bellingham 82'
3:3 Aurelien Tchouameni 86'
3:4 Mikel Oyarzabal 90+3'
4:4 Antonio Ruediger 115'
W pierwszym meczu: 1:0. Awans: Real Madryt.
Składy:
Real Madryt: Andrij Łunin - Lucas Vazquez (79' Luka Modrić), Raul Asencio (106' Brahim Diaz), David Alaba (91' Antonio Ruediger), Eduardo Camavinga (91' Fran Garcia) - Rodrygo (106' Arda Guler), Fede Valverde, Aurelien Tchouameni, Jude Bellingham, Vinicius Junior - Endrick (66' Kylian Mbappe).
Real Sociedad: Alex Remiro - Jon Aramburu (79' Hamari Traore), Igor Zubeldia, Naif Aguerd (27' Aritz Elustondo), Aihen Munoz - Takefusa Kubo (106' Arkaitz Mariezkurrena), Luka Sucić, Martin Zubimendi, Pablo Marin (91' Jon Ander Olasagasti), Ander Barrenetxea (68' Sergio Gomez) - Mikel Oyarzabal (106' Orri Oskarsson).
Żółte kartki: Camavinga (Real Madryt) oraz Aramburu, Oyarzabal, Olasagasti (Real Sociedad).
Sędzia: Alberola Rojas.