W czwartek FC Barcelona rozegra zaległy mecz z Osasuną (godz. 21). Pierwotnie miał się odbyć 8 marca, jednak został przełożony z powodu nagłej śmierci lekarza Barcy Carlesa Minarro Garcii.
Nowy termin jest kontrowersyjny. La Liga wyznaczyła datę 27 marca, podczas gdy w nocy z 25 na 26 marca w Ameryce Południowej rozgrywane były spotkania eliminacji mistrzostw świata.
Hansi Flick na konferencji prasowej potwierdził, że w czwartek na pewno nie wystąpią Raphinha i Ronald Araujo. - Przed nimi długi lot. Nie będzie ich w kadrze, muszą się zregenerować - powiedział trener Barcelony.
Takich problemów nie ma Robert Lewandowski. Polska grała z Maltą w poniedziałek, więc lider klasyfikacji strzelców La Ligi miał wystarczająco czasu, by odpocząć przed czwartkowym starciem z Osasuną.
- Robert czuje się dobrze i jest gotowy do gry. Jutro zdecydujemy czy wystąpi od 1. minuty - powiedział Flick.
Jednocześnie potwierdził, że na środku obrony zagrają Eric Garcia i Inigo Martinez. Z kolei Pau Cubarsi (wrócił z urazem ze zgrupowania reprezentacji Hiszpanii) będzie na ławce i pojawi się na boisku tylko, gdy zajdzie taka potrzeba.
Niemiec nie był jednak zadowolony z faktu, że trzeba zagrać z Osasuną już w czwartek. Gryzł się w język, by nie powiedzieć za dużo. - Musimy to zaakceptować. Nie da się tego zmienić, musimy grać. Skoro La Liga mówi, że mamy grać, to gramy - podsumował Flick.
ZOBACZ WIDEO: Połączenie akrobatyki z futbolem. Takie gole to rzadkość