Koniec roku to idealny moment na podsumowania, a polska reprezentacja piłkarska niestety nie może zaliczyć ostatnich miesięcy do udanych. Kadra prowadzona przez Michała Probierza nie spełniła oczekiwań kibiców oraz ekspertów. W rozmowie z redakcją TVP Sport swoją opinię na temat pracy selekcjonera wyraził były wiceprezes PZPN, .
Reprezentacja Polski wzięła udział w mistrzostwach Europy, jednak rozczarowała wynikiem. Przegrane z Holandią i Austrią oraz remis z Francją sprawiły, że ekipa Biało-Czerwonych zakończyła zmagania na ostatnim miejscu w grupie D. Jeszcze większym ciosem był spadek z dywizji A w Lidze Narodów UEFA, który tylko potwierdził kryzys drużyny narodowej.
Marek Koźmiński zaznaczył, że "drużyna narodowa spadła w hierarchii światowej piłki". Nie szczędził słów krytyki pod adresem Michała Probierza. Były reprezentant Polski i były prezes PZPN wskazał między innymi, że selekcjoner stara się forsować wizję opartą na młodych zawodnikach, którzy - jego zdaniem - nie są jeszcze gotowi na międzynarodowy poziom.
ZOBACZ WIDEO: Piłka zeszła mu z nogi. Efekt? To trzeba po prostu zobaczyć
- Odnoszę wrażenie, że selekcjoner za wszelką cenę chce odkryć coś, czego nie ma. Probierz swoimi powołaniami chce pokazać nam, że dysponujemy wieloma ciekawymi młodymi zawodnikami, których tak naprawdę... nie mamy. Powołania z ostatnich miesięcy sprawiły, że gra w kadrze nie jest już zaszczytem czy wyróżnieniem - rozpoczął. Podkreślił także, że decyzja o grze systemem z trzema obrońcami jest chybiona, ponieważ nie ma do tego wykonawców.
Po porażkach reprezentacji Polski często mogliśmy słyszeć słowa Michała Probierza, że "idziemy w dobrym kierunku". Rozmówca TVP Sport nie hamował się i powiedział wprost, co sądzi o tego typu formułkach. Dla niego takie podejście to czysta iluzja.
- To propaganda, ale na pewno nie sukcesu. Selekcjoner chce pokazać kibicom coś, czego nie widać. W sporcie nic nie rodzi się z przypadku, a w kadrze cały czas trwa chaos, którym nie da się zarządzać. Brakuje hierarchii na poszczególnych pozycjach, a to nazywa się stabilizacją. Wielokrotnie przegrywaliśmy mecze boleśnie, popełnialiśmy błędy w ustawieniu, nie było automatyzmów - zakończył Koźmiński.
Mając takie plecy w pzpn, pan Probierz może spać spokojnie. Tylko szkoda, z Czytaj całość