- Nie zaakceptował tego, że chcę iść dalej, a z nim pozostać w przyjacielskich relacjach. Był potwornie zazdrosny. Cały czas mi groził, ale nigdy nie traktowałam tego poważnie. Aż zapukał do moich drzwi - mówi Cindy Dandois.
Jej były już narzeczony, także zawodnik MMA, do ataku na kobietę miał użyć klucza do drzwi. Nim okaleczył twarz sportsmenki. - Zostanie mi blizna na całe życie. Mam nadzieję, że lekarze chociaż wyprostują mi nos - komentuje zawodniczka.
Efektem pobicia jest złamany nos, lekarze zastosowani siedem szwów.
ZOBACZ WIDEO: Mateusz Borek: Lewandowski powinien wrócić do Polski i powiedzieć "Teraz ja wam pokażę jak się szkoli"
- Od samego początku powinnam poważnie traktować jego prośby, ale zawsze miałam nadzieję, że to wszystko się uspokoi. To był mój błąd - dodaje.
Cindy Dandois w zawodowej karierze walczyła dla Invicty i Bellatora, stoczyła też jeden pojedynek w UFC. 15 grudnia znów ma pojawić się w oktagonie.
- Wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy popełniamy błędy. Zostaw mnie w spokoju - apeluje do swojego oprawcy. Nie podaje jego personaliów, nie jest też jasne, czy wniesie formalne zarzuty ws. pobicia. Niewykluczone, że załatwi sprawę po cichu.
Zobacz też:
"Klatka po klatce" (on tour): Chalidow opowiedział o swojej depresji. "Musiałbym się odciąć od świata. Wyjechać do dżungli"
FEN 27: Mocny Magomed Magomedow rywalem Mateusza Rębeckiego w Szczecinie