Miał wyjechać z Polski, a tu takie wieści. Adam Małysz ogłasza

Getty Images / Marcin Golba/NurPhoto i Marcin Golba/NurPhoto  / Na zdjęciu: Adam Małysz oraz Thomas Thurnbichler
Getty Images / Marcin Golba/NurPhoto i Marcin Golba/NurPhoto / Na zdjęciu: Adam Małysz oraz Thomas Thurnbichler

Thomas Thurnbichler przyjmie ofertę pozostania w Polsce? - Wrócił do domu, pogadał z rodziną i przemyślał pewne sprawy. Z tego, co wiem, chcą zostać w Polsce - mówi Adam Małysz. Szef PZN ocenia także wypowiedzi Zniszczoła i Kubackiego.

Korespondencja z Zakopanego - Arkadiusz Dudziak

Po ubiegłotygodniowych konkursach w Planicy Thomas Thurnbichler przestał być trenerem reprezentacji Polski w skokach narciarskich. Austriak pełnił tę funkcję przez trzy lata i o ile doprowadził do czołówki Pawła Wąska, to weterani spisywali się znacznie słabiej. Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Piotr Żyła w ostatnich dwóch latach nie przypominali samych siebie.

Kadrowa starszyzna nie miała zaufania do Austriaka, co poskutkowało jego zwolnieniem. Thurnbichler wcale jednak nie musi wyjechać z Polski, gdyż PZN złożył mu propozycję objęcia kadry juniorów. Dostał kilka dni na przemyślenie całej sytuacji. Kiedy poznamy jego decyzję?

- Mam nadzieję, że dowiemy się po weekendzie. Umawiałem się z tak Thomasem. Słyszałem gdzieś, że zaprzeczył, by coś takiego mówił, ale dogadaliśmy się, że zdzwonimy się po sobotnich zawodach i wtedy przekaże, jaka jest jego decyzja. Przez ten tydzień nie chciałem go dopytywać - objaśnia Małysz.

ZOBACZ WIDEO: Były kadrowicz stworzył niesamowitą grę. Siatkówka bez wstawania z kanapy

Opowiada także, że początkowo Austriak dobrze przyjął propozycję Małysza. - Gdy był u nas w biurze jeszcze jest przed zawodami w Planicy, to był zainteresowany. Nie wiem, jak po tych konkursach. Wrócił do domu, pogadał z rodziną i przemyślał pewne sprawy. Z tego, co wiem, chcą zostać w Polsce. Dla niego i dla nas takie rozwiązanie byłoby wyzwaniem, ale mam nadzieję, że przyjmie ofertę - opowiada Małysz.

Wpływ na decyzję Thurnbichlera mogą jednak mieć słowa jego byłych podopiecznych. Dawid Kubacki powiedział, że Austriak robił Stochowi pod górkę i krytykował jego sposób pracy. Z kolei Aleksander Zniszczoł stwierdził, że gdyby Thurnbichler został, to byłoby o 30 proc. mniej zaangażowania. Czy może mieć to wpływ na decyzję Austriaka?

- Może tak być. On wiedział, że ze starszymi zawodnikami zawsze miał trochę problem, bo jest od nich młodszy. Oni mieli swoje zdanie i trudno oczekiwać, żeby było inaczej, bo sporo osiągnęli. Czasem trzeba jednak uderzyć pięścią w stół i powiedzieć "ja tu jestem szefem" - mówi Małysz.

- Nigdy Thomas nam nie zarzucał, że do czegoś go zmuszaliśmy, bo dostał wszystko, co najlepsze. Thurnbichler zawsze miał wolną rękę. Przed mistrzostwami świata sporo było dyskusji, czy Kamil Stoch powinien na nie jechać, czy nie. My postanowiliśmy, że to trener wybiera skład, a nie zarząd - tłumaczy.

Po zawodach pojawiły się głosy z PZN, że Aleksander Zniszczoł i Dawid Kubacki zostaną ukarani za swoje wypowiedzi pod kątem Thurnbichlera. Kiedy możemy spodziewać się decyzji w tej sprawie?

- Nie chciałbym mówić o tym, jakie będzie stanowisko zarządu w sprawie kar dla Zniszczoła i Kubackiego. Chcemy, żeby sytuacja się uspokoiła, bo oni zaraz wejdą w nowy sezon i to nie służy przygotowaniom - opowiada Małysz.

Swoją zachowawczość Małysz tłumaczy tym, co wydarzyło się w 2022 roku. PZN zdecydował wtedy o zwolnieniu dotychczasowego szkoleniowca Michala Doleżala, co nie spodobało się zawodnikom, którzy wzięli stronę trenera. Doszło do otwartego, medialnego konfliktu pomiędzy skoczkami a związkiem.

- Bardzo to wtedy przeżyłem i teraz bardziej wyważam pewne rzeczy. Nie chcę niektórych spraw rozgrzebywać w nieskończoność, bo wiemy, że chłopakom to nie służy, zwłaszcza, że niedługo zaczną przygotowania do nowego sezonu - kończy prezes PZN.

Już w sobotę odbędzie się ostatni akord tego sezonu zimowego - zawody Red Bull skoki w punkt. To towarzyski konkurs, w którym zawodnicy startujący obecnie w Pucharze Świata zostali podzieleni na pięć drużyn po cztery osoby. Kapitanem każdej ekipy jest jedna z legend skoków narciarskich. Celem będzie osiągnięcie dokładnej sumy 1000 metrów w ośmiu próbach. Początek konkursu o godz. 16:00.

Komentarze (48)
avatar
ZawiszaForever
34 min temu
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Tłuste koty nie chciały ćwiczyć jak chciał trener bo przecież to medaliści...Gdyby trener źle wykonywał swój zawód nie wyciągnąłby Wąska 
avatar
Janusz sport
57 min temu
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
A GDZIE DYMISJA MAŁYSZ PZN WIELKA KORUPCJA A SPORTY ZIMOWE NIŻEJ JAK DNO 
avatar
china31
1 h temu
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Wąsek jest dowodem na to że wersja Kubackiego i Zniszczoła to bajka, Żyła wrócił na Planicę i też dal radę. Za bardzo Turnbichler był cierpliwy, miał od poczatku wysłać gwiazdy do Kontynentala Czytaj całość
avatar
Henio 55
3 h temu
Zgłoś do moderacji
3
0
Odpowiedz
Najwyzszy juz czas wypierrrrrrrdolic Malysza wraz z calym zarzadem.To sa lesne dziady drenujace tylko kase zwiazku. 
avatar
Krzychooo
3 h temu
Zgłoś do moderacji
5
1
Odpowiedz
Wąsek jest za pozostaniem Thurbichlera. Weterani są przeciw. Wąsek ma efekty, weterani niekoniecznie. 
Zgłoś nielegalne treści