Jeśli ktoś myślał, że polskiego społeczeństwa nie da się podzielić jeszcze bardziej, to się mylił. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego dotyczący nielegalności aborcji w przypadku wad letalnych płodu wywołał ogromne protesty. W piątek w demonstracji na ulicach Warszawy udział wzięło nawet 100 tysięcy osób. Protesty od kilku dni trwają w całej Polsce.
Według policji piątkowa demonstracja przebiegała w spokojny sposób, choć nie uniknięto kilku incydentów. Jednym z nich był atak pseudokibiców na protestujących. Policja zatrzymała 37 osób, a jak poinformował rzecznik Komendy Stołecznej Policji, nadkom. Sylwester Marczak - 35 z nich jest powiązanych ze środowiskiem pseudokibiców.
Od wydarzeń na piątkowym proteście stanowczo odcięła się Legia Warszawa. "Prosimy nie łączyć klubu z wydarzeniami podczas marszu. W Legii Warszawa nie ma miejsca na ideologię i politykę. Nie ma miejsca na żadną formę przemocy, którą zawsze potępiamy. Kobiety są naturalną i ważną częścią Legii, są wśród pracowników i kibiców klubu. Może nas wiele różnić, ale łączy wzajemny szacunek" - przekazano w komunikacie opublikowanym na Facebooku.
ZOBACZ WIDEO: Euro 2020. Słowacja krok od wyjazdu na mistrzostwa Europy i rywalizacji z Polską w grupie. "Wszystko może się zdarzyć"
Legia za reakcję względem pseudokibiców jest krytykowana w mediach społecznościowych. Pod postem na Facebooku pojawiło się sporo komentarzy fanów. "Nie będę więcej jego kibicem i moja noga nie postanie na jego trybunach dopóki tacy 'fani' będą jego częścią" - napisał jeden z kibiców Legii. Takich głosów jest zdecydowanie więcej.
Pseudokibice biorą udział w protestach nie tylko w Warszawie. We Wrocławiu chuligan bojówki Śląska Wrocław pobił dziennikarki "Gazety Wyborczej". Pseudokibice tłumaczą, że popierają protesty kobiet i nie wspierają Prawa i Sprawiedliwości, a ich ataki dotyczą jedynie członków "Antify", którzy demonstrują podczas protestów kobiet.
Czytaj także:
"Duże napięcie psychiczne". Flick wyjawił prawdę o Lewandowskim
Najgorszy początek Barcelony od 18 lat. Wymowne słowa Ronalda Koemana