Śląsk zaprzepaścił szansę. A było tak blisko

PAP / Maciej Kulczyński / Na zdjęciu: piłkarze Motoru i Śląska
PAP / Maciej Kulczyński / Na zdjęciu: piłkarze Motoru i Śląska

Śląsk Wrocław po wielu miesiącach mógł odbić się od dna i opuścić ostatnie miejsce tabeli, lecz nie dowiózł jednobramkowej przewagi. Motor Lublin doprowadził do wyrównania za sprawą swojego jokera.

Motor Lublin w lepszym stylu rozpoczął sobotni "mecz przyjaźni". Już w drugiej minucie Michał Król silnym uderzeniem z dystansu postraszył Rafała Leszczyńskiego i piłka odbiła się od poprzeczki.

Następnie Śląsk, a konkretnie Petr Schwarz miał niezłą okazję i fatalnie spudłował, strzelając nożycami. Motor odpowiedział próbą z dystansu Samuela Mraza, aczkolwiek Leszczyński spisał się bez zarzutu.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Aż miło popatrzeć. Takie gole nie padają często!

Wrocławianie mieli wyborną sytuację w 12. minucie, kiedy Piotr Samiec-Talar trafił prosto w interweniującego Kacpra Rosę. Do głosu doszedł jeszcze Schwarz, który nie nastawił celownika.

Osiem minut później Śląsk przeprowadził koncertową i co najważniejsze, skuteczną akcję. Samiec-Talar celnym dośrodkowaniem obsłużył kolegę, Arnau Ortiz bez zawahania strzałem z powietrza przelobował bramkarza Motoru.

Po chwili Ortiz mógł skompletować dublet. Skrzydłowy Śląska uderzył na tyle niecelnie, że piłka wylądowała za linią boczną.

Sędzia musiał dwukrotnie przerywać grę w pierwszej połowie. Widoczność na murawie była mocno ograniczona po tym, jak kibice odpalili środki pirotechniczne.

Po zmianie stron emocji było jak na lekarstwo. W 70. minucie tej rywalizacji kibice Śląska głęboko odetchnęli z ulgą, kiedy były zawodnik tego klubu, Mathieu Scalet, strzelił w lewy słupek.

W niespodziewanym momencie ekipa z Lublina wyrównała wynik. Samuel Mraz przegrał pojedynek po wrzutce Filipa Wójcika, jednak Mbaye N'Diaye dopadł do piłki i pokonał bezradnego Leszczyńskiego. Autor gola siedem minut wcześniej zameldował się na placu gry.

N'Diaye w doliczonym czasie popisał się doskonałym zagraniem zewnętrzną częścią stopy do Piotra Ceglarza, który z pięciu metrów nie trafił w światło bramki. To była piłka meczowa.

Śląsk po dwóch zwycięstwach z rzędu wpadł w lekki poślizg i musi zadowolić się remisem 1:1 z Motorem. Drużyna prowadzona przez Ante Simundzę w dalszym ciągu jest czerwoną latarnią PKO Ekstraklasy.

Śląsk Wrocław - Motor Lublin 1:1 (1:0)
1:0 - Arnau Ortiz 20'
1:1 - Mbaye N'Diaye 76'

Składy:

Śląsk: Rafał Leszczyński - Tommaso Guercio, Serafin Szota, Yehor Matsenko (90+5' Szymon Rygiel), Marc Llinares, Petr Schwarz, Tudor Baluta, Jose Pozo (81' Sylvester Jasper), Arnau Ortiz, Piotr Samiec-Talar (62' Burak Ince), Assad Al-Hamlawi (81' Henrik Udahl).

Motor: Kacper Rosa - Filip Wójcik (85' Paweł Stolarski), Arkadiusz Najemski, Bright Ede, Filip Luberecki, Jakub Łabojko (59' Sergi Samper), Bartosz Wolski, Christopher Simon (59' Mathieu Scalet), Michał Król (69' Mbaye N'Diaye), Bradly van Hoeven (85' Piotr Ceglarz), Samuel Mraz.

Żółte kartki: Guercio, Szota (Śląsk) - Samper (Motor).

Sędzia: Marcin Kochanek (Opole).

Widzów: 26361.

Komentarze (1)
avatar
promocja
16 h temu
Zgłoś do moderacji
3
2
Odpowiedz
Wydrukowany mecz, sędzia nie podyktował karnego 
Zgłoś nielegalne treści