W pierwszym, szalonym meczu było 4:4. W rewanżu tak dużo bramek nie padło. W 27. minucie trafił Ferran Torres i jak się okazało, jego gol przesądził o zwycięstwie FC Barcelony nad Atletico Madryt 1:0. "Duma Katalonii" zwyciężyła w dwumeczu i zagra w finale Pucharu Króla.
Na murawę w środowy wieczór wybiegł w pierwszym składzie Wojciech Szczęsny. Polski bramkarz spisał się znakomicie i zachował czyste konto. Po zakończeniu spotkania 34-latek stanął przed kamerą TVP Sport. Maja Strzelczyk zapytała go m.in. o Marka-Andre ter Stegena.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Aż miło popatrzeć. Takie gole nie padają często!
Niemiec przechodzi obecnie rehabilitację po poważnej kontuzji kolana. W ostatnich dniach pojawił się w ośrodku treningowym FC Barcelony. Na razie trenuje indywidualnie, ale jak stwierdził w rozmowie z "Bildem", chciałby wrócić do gry jeszcze w sezonie 2024/2025.
Reporterka TVP Sport zapytała Szczęsnego o dyspozycję ter Stegena na treningach. Polak potwierdził, że są szanse na to, że jeszcze w tym sezonie Niemiec stanie między słupkami.
- Z zespołem nie jest na treningach, ale wygląda dobrze, przede wszystkim jest zdrowy. Jeśli chodzi o rywalizację, to bardzo chętnie powiem. Przyszedłem tutaj, żeby Marka zastąpić, ale absolutnie nie będę miał problemów, jak wróci i to miejsce sobie weźmie. Jeśli trener w pewnym momencie zdecyduje, że wraca kapitan drużyny i broni, to dla mnie jest to sytuacja zrozumiała - stwierdził Szczęsny.
Dziennikarka zapytała również polskiego golkipera, czy ta Barcelona to najpiękniej grający klub, w którym występował.
- To na pewno. Najpiękniej i nie ukrywam też, że najskuteczniej. To bym mój 19. mecz i 19. bez porażki. Całkiem przyjemnie gra się w takim zespole. Nie było chyba nawet strzału na bramkę, poza tymi z pozycji spalonej. Bardzo przyjemna robota, polecam wszystkim Polakom - pracujcie ciężko, żeby kiedyś mieć podobnie - dodał ze śmiechem.
W finale Pucharu Króla Barcelona zmierzy się ze swoim wielkim rywalem, czyli Realem Madryt. Mecz zostanie rozegrany 26 kwietnia na Estadio La Cartuja w Sewilli.