2 maja 2019 roku. Od tego meczu minęło już prawie sześć lat, ale w Białymstoku ta data w dalszym ciągu kojarzy się z największym koszmarem.
Wówczas Jagiellonia Białystok rywalizowała z Lechią Gdańsk w finale Pucharu Polski. I przegrała 0:1 po golu Flavio Paixao w ostatnich sekundach.
- Pamiętam ten mecz. Ból był niewyobrażalny. Finał to finał. Jest jeden mecz i zawsze ktoś będzie się cieszył, a inny będzie tym przegranym. Tak jest na całym świecie, tak jest we wszystkich dyscyplinach drużynowych. Tego, stety i niestety nie zmienimy, bo na tym też polega piękno tego sportu - mówił obecny trener Jagiellonii Adrian Siemieniec przed klubową kamerą.
Po sześciu latach Jagiellonia wraca na PGE Narodowy. Tym razem po to, by zagrać o Superpuchar Polski. Po wielu miesiącach udało się porozumieć w kwestii terminu i w środę o godz. 21 wreszcie dojdzie do starcia z Wisłą Kraków.
- Dla nas to niesamowita rzecz i okazja, by zdobyć trofeum. Okazja, na którą sobie zapracowaliśmy zdobywając mistrzostwo Polski. Zrobimy wszystko, żeby wygrać - mówił Siemieniec.
Teoretycznie Jagiellonia będzie zdecydowanym faworytem, natomiast podobnie rok temu myślała Pogoń Szczecin, gdy grała z Wisłą w finale Pucharu Polski, a ostatecznie przegrała po dogrywce 1:2.
- Nie możemy myśleć, że coś jest zależne od kogoś, czyli od tego, jaki przeciwnik stoi po drugiej stronie. To nie powinno mieć dla nas najmniejszego znaczenia. Przede wszystkim musimy poprawić się w stosunku do ostatniego meczu. Już nie takie historie piłka widziała. Wszyscy mówili, że w Gdańsku też czeka nas łatwe spotkanie. Ja wiedziałem, że takie nie będzie. Musimy wejść na wyższy poziom. Na taki do jakiego przyzwyczailiśmy. Wtedy na pewno będziemy bliżej tego, by trofeum wróciło do Białegostoku - powiedział Siemieniec.
Początek meczu Jagiellonia Białystok - Wisła Kraków w środę o godz. 21.
ZOBACZ WIDEO: Nietypowe urodziny byłego reprezentanta Polski. Zaprezentował niezły okaz