Piłkarze Ruchu Chorzów w 2025 roku w Betlic 1. lidze wciąż nie doczekali się wygranej. W sobotę zremisowali na Stadionie Śląskim z Wisłą Płock i zaksięgowali dopiero trzeci punkt w rundzie wiosennej.
Plany były inne, własny obiekt miał być dla chorzowian atutem, a tymczasem po falstarcie z Wisłą Kraków (0:5) jedynie w spotkaniu Pucharu Polski z Koroną Kielce Ruch potrafił wygrać.
Opiekun chorzowskiej drużyny Dawid Szulczek podkreśla, że problemy leżą przede wszystkim w sferze mentalnej. - Musimy dążyć do tego, by przełamać niemoc strzelecką, bo tworzymy zbyt mało zagrożenia w polu karnym rywala. Jest w nas trochę za dużo nerwowości, co spowodowane jest tym, jak układa się ta runda. Nie wychodzimy niestety na boisko z taką pewnością siebie, jak jesienią - powiedział trener na pomeczowej konferencji, cytowany przez klubowy portal.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Bomba w samo okienko. To po prostu trzeba zobaczyć!
Ruch w ostatnich dziesięciu kolejkach czeka trudna walka o prawo gry w barażach. Pozycje dające bezpośredni awans uciekły Niebieskim bezpowrotnie. - Było to na pewno trudne spotkanie. Biorąc pod uwagę, jak dobrze wygląda w tej rundzie Wisła Płock, szanujemy punkt, który zdobyliśmy, ale musimy wygrywać. Nastawialiśmy się bardzo mocno, by przełamać serię bez zwycięstwa w tej rundzie, ale nie udało się - stwierdził Dawid Szulczek.
W porównaniu do ostatniej potyczki chorzowianie prezentowali się dużo korzystniej w ofensywie. - Szukając pozytywów, zachowaliśmy czyste konto i dobrze funkcjonowaliśmy przy stałych fragmentach. Pod kątem organizacji gry zrobiliśmy trochę zmian, część wymuszonych, część nie, ale byliśmy większym monolitem - przyznał trener.
Teraz przed Niebieskimi kilka dni oddechu i przygotowania do kolejnych potyczek w Betclic 1. lidze i Pucharze Polski z Legią Warszawa. - Mam nadzieję, że za chwilę, po przerwie na kadrę, będziemy seryjnie punktować i przygotowywać się do walki o szóstkę, a potem rywalizację w barażach - podsumował.