Mateusz Gamrot od dłuższego czasu przebywa w Stanach Zjednoczonych, gdzie szlifuje swoje umiejętności i czeka na ogłoszenie kolejnego rywala. Polak od wielu lat dzieli przygotowania pomiędzy poznański klub Czerwony Smok a znajdujący się na Florydzie American Top Team.
Popularny "Gamer" wielokrotnie bywał już w USA, również ze swoją rodziną. Nie planuje jednak przenosić się na stałe za ocean.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk i jej nowa pasja. Nie zgadniesz, co kupiła
- Przylatuje tutaj regularnie już od ośmiu lat i za każdym razem bardzo dobrze się tu czuję. Jednak równie dobrze czuję się w Polsce - przyznał Gamrot w rozmowie dla "Super Expressu". - Jestem lokalnym patriotą. Dla mnie najlepszą receptą jest łączenie tych dwóch miejsc. Dzięki temu czerpię korzyści i satysfakcje z obydwu krajów. Inny zasób technik i stylów jest w Polsce, a inny w ATT. Dzięki temu mogę wybierać te elementy, które mi najbardziej odpowiadają - zakończył zawodnik.
Gamrot cały czas nie wie, kto będzie jego najbliższym rywalem. Polak liczy na zestawienie z Beneilem Dariushem. Panowie mieli okazję się już zmierzyć w klatce UFC, ale "Gamer" musiał wówczas uznać wyższość rywala.
34-latek ostatni raz walczył w sierpniu zeszłego roku i przegrał na punkty z Danem Hookerem. W zawodowym MMA rywalizuje od roku 2012. Na swoim koncie ma 28 stoczonych pojedynków, z których wygrał 24. Jest byłym podwójnym mistrzem KSW.