Polka błyszczała na igrzyskach w Paryżu. Za chwilę zostanie obywatelką USA

PAP/EPA / Na zdjęciu: Alicja Konieczek i Donald Trump (w kółku)
PAP/EPA / Na zdjęciu: Alicja Konieczek i Donald Trump (w kółku)

- Jestem tutaj legalnie, ale wiadomo, że pewne decyzje obecnie rządzących są zupełnie nieprzewidywalne - mówi WP SportoweFakty Alicja Konieczek. Polska lekkoatletka za kilkanaście dni odbierze amerykańskie obywatelstwo.

W tym artykule dowiesz się o:

Polka od 12 lat mieszka na stałe w Stanach Zjednoczonych, a po wyborach prezydenckich w tym kraju i pierwszych wypowiedziach Donalda Trumpa poczuła się na tyle niepewnie, że postanowiła złożyć wniosek o obywatelstwo. 31-letnia Polka opowiada, jak żyje się w Albuquerque położnym bardzo blisko granicy z Meksykiem i co o polityce Donalda Trumpa sądzą zwykli Amerykanie.

Mateusz Puka, WP SportoweFakty: Czy to prawda, że niedługo stanie się pani obywatelską USA?

Alicja Konieczek, rekordzistka Polski w biegu na 3000 m z przeszkodami, 13. zawodniczka igrzysk w Paryżu: Faktycznie już w grudniu rozpoczęłam starania o uzyskanie amerykańskiego obywatelstwa. Poszło szybko, a na 18 kwietnia mam zaplanowane przyrzeczenie, czyli złożenie oficjalnej przysięgi o lojalności. W takiej uroczystości biorą udział wszyscy nowi obywatele USA. Właśnie wtedy stanę się pełnoprawną obywatelką USA. Niedługo przylatują do mnie siostra Aneta z koleżanką Elizą, a przy okazji będą mi towarzyszyć w tej uroczystości. Potem zabiorę je do typowej amerykańskiej restauracji.

Czy to coś zmieni w pani sportowej karierze?

Będę miała dwa paszporty, ale oczywiście nie zamierzam zmieniać reprezentacji. Ani przez moment nie przeszło mi to, by porzucić Polskę na rzecz Stanów Zjednoczonych.

ZOBACZ WIDEO: Tomasz Majewski dostał dziwną propozycję. "To zupełnie nie moja bajka"

Skąd więc pomysł na ubieganie się o obywatelstwo?

W USA mieszkam od wielu lat, pod koniec zeszłego roku minęło pięć lat od wydania zielonej karty. Zgodnie z prawem po takim okresie można ubiegać się o obywatelstwo. Skorzystałam z tej możliwości, bo nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć w przyszłości.

Co ma pani na myśli?

Jeszcze przed wyborami prezydenckimi w USA wydawało mi się, że zielona karta w zupełności mi wystarczy. Sytuacja polityczna zmieniła się jednak na tyle mocno, że sama nie wiedziałam, co ze mną będzie. Jestem tu legalnie od 2014 roku, ale wiadomo, że różnie mogłoby być.

Mówi pani o zapowiedzi masowych deportacji nielegalnych imigrantów?

Jestem tutaj legalnie, ale wiadomo, że pewne decyzje obecnie rządzących są zupełnie nieprzewidywalne. Chcę mieć pewność, że mimo wszystko będę mogła zostać z partnerem w Albuquerque. Przywileje wynikające z zielonej karty dość szybko można stracić, gdy przebywa się poza granicami USA.

To znaczy, że pani też się obawia konsekwencji kolejnych wypowiedzi Donalda Trumpa?

Nigdy nie wiadomo, co prezydent zdecyduje pewnego dnia, więc lepiej się zabezpieczać na różne scenariusze. Być może po karierze chciałabym wrócić do Europy, ale chciałabym również mieć możliwość powrotu do USA.

Czy to oznacza, że planuje pani po karierze wrócić do Polski na stałe?

Myślałam bardziej o krajach Europy Zachodniej. W Albuquerque przyzwyczaiłam się do ciepłej pogody i chyba już nie mogłabym na stałe mieszkać w zimniejszych miejscach. Myślałam o Hawajach, ale zbyt daleko od rodziny i reszty świata.

Od lat mieszka pani w USA, stąd pochodzi pani partner. Mimo wszystko po karierze myśli pani o opuszczeniu USA. Dlaczego?

USA to wciąż fantastyczne miejsce do rozwoju i ciągle można tutaj znaleźć dobrą pracę. Gdy jednak myśli się o założeniu rodziny, to nie jest to idealne miejsce. Dzieci w szkołach na co dzień mają ćwiczenia na wypadek strzelanin, bo ryzyko takiego zdarzenia jest bardzo duże. Kuleje też służba zdrowia. W bardzo wielu sferach życia Europa jest dużo lepszym miejscem do życia. Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo.

Mieszka pani w Albuquerque stolicy stanu Nowy Meksyk, która jest położona niecałe cztery godziny od kluczowego fragmentu granicy amerykańsko-meksykańskiej. Czy po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta da się już odczuć jakąś zmianę?

W Nowym Meksyku większość ludzi głosuje na demokratów, więc zrozumiałe, że duża część mieszkańców jest wstrząśnięta tym, co się dzieje. Ceny w sklepach rosną, giełda spada, a przyszłość jest zupełną niewiadomą. Na co dzień widzę u ludzi spore rozczarowanie, a nawet rozpacz.

Donald Trump zapowiadał uszczelnienie granicy, walkę z nielegalnymi imigrantami, których w takich miastach, jak właśnie Albuquerque, było do tej pory całkiem sporo. Czuje się pani teraz bezpieczniej?

W Albuquerque, jak wszędzie, są bezdomni i narkomani, a w niektóre rejony miasta nie warto się zapuszczać. Wydaje mi się jednak, że to bardziej problem mieszkańców niż turystów. Ja jednak tego nie odczuwam, bo mieszkam w innej dzielnicy. Obecnie w Albuquerque jest na zgrupowaniu ośmiu polskich biegaczy i wydaje mi się, że są w biegowym raju. Naprawdę im się podoba i być może za rok wrócą w jeszcze większej grupie. To pokazuje, że nie jest aż tak źle.

Na igrzyskach w Paryżu zajęła pani ostatecznie 13. miejsce na 3000 metrów z przeszkodami. Zamiast jednak skupić się na jednym dystansie, pani podjęła dość zaskakującą drogę i niedawno debiutowała w półmaratonie. Skąd taki pomysł?

Cały czas stawiam na rozwój. Chcę także czasami robić coś szalonego, Niedawno zadebiutowałam na półmaratonie i o dziwo, okazało się, że bardziej męczę się na stadionie na krótszych dystansach. Często jest tak, że po występie na 3000 metrów z przeszkodami nie mam siły zdjąć butów. Po półmaratonie (czas 1:11:38 - dop. red.) praktycznie od razu poszłam na czterokilometrowe rozbieganie.

Jak rozumiem, to miała być tylko fajna zabawa, a zakończyło się tym, że została pani powołana do kadry na pierwsze w historii mistrzostwa Europy w biegach ulicznych.

Jeśli tylko jest okazja do reprezentowania Polski, to ja zawsze będę to robiła z dumą. Trochę czasu od mojego startu w półmaratonie już minęło, więc uznałam, że jeśli mam startować w Belgii, to wolę podjąć wyzwanie na 10 km. Od razu jednak zapowiadam, że to zapewne nie koniec.

Będą kolejne starty?

Od jakiegoś czasu skupiam się już na przygotowaniach do startu na stadionie w mojej koronnej konkurencji. Jestem coraz starsza, a pewnie po karierze już nie będzie chciało mi się biegać maratonów. Po dłuższym zastanowieniu uznałam, że to właściwy czas na spróbowanie swoich sił także w maratonie. Trochę głupio byłoby skończyć karierę długodystansowca, nie biegnąć nigdy wcześniej maratonu. Wpadłam na pomysł, że będziemy próbować przebiec ten maraton pod koniec roku w grudniu, albo pod koniec stycznia.

Starty na stadionie już nie wystarczą?

Potrzebowałam czegoś mocniejszego, by poszukać odpoczynku psychicznego. W trakcie tegorocznych przygotowań biegałam więcej niż kiedykolwiek, bo dziennie wychodziło nawet po 30 kilometrów, ale dawało mi to wielką satysfakcję. Liczę, że dzięki temu na bieżni będę jeszcze szybsza.

Z roku na rok robi pani postępy. Nie boi się pani, że taka ingerencja może się odbić niekorzystnie na formie na 3000 m z przeszkodami?

Patrzyłam niedawno na statystyki i wyszło, że od 2016 roku poprawiam się z roku na rok o około jeden procent. Jeśli utrzymam taki postęp, to podczas igrzysk w Los Angeles w 2028 roku powinnam powalczyć o naprawdę fajny wynik. Wiadomo, że każdy sportowiec myśli o medalu olimpijskim. Ja nie jestem inna. Podczas treningów powtarzam sobie, że wystarczy mi biegać procent szybciej niż wcześniej. Jestem cierpliwa.

Rok olimpijski był dla pani bardzo udany. Nie myślała pani, że zamiast jeszcze mocniejszych treningów, trochę sobie odpuścić?

Ja już nie mam czasu na luźne lata, bo poza ambicjami, chodzi także o sprawy finansowe. Przez luźniejszy rok mogłabym stracić stypendia, sponsorów i dofinansowanie przygotowań. Nie mogę sobie na to pozwolić. Wystarczyły mi miesięczne wakacje po igrzyskach w Paryżu.

Jeszcze przed igrzyskami dorabiała pani, prowadząc z partnerem firmę zajmującą się mierzeniem czasów podczas biegów ulicznych. To wciąż pani zajęcie poza treningami?

W tym roku angażuję się w to znacznie mniej, bo partner dobrze sobie radzi, a ja zwykle w niedzielę mam dłuższe wybiegania, które kolidują z pracą przy biegach dla amatorów. Mam jednak kilka biegów, które sama organizuję.

Po finale olimpijskim i rekordzie Polski na 3000 metrów z przeszkodami ma pani fundusze na dalszą karierę?

Mam kilka stypendiów i sponsora, więc radzę sobie. Moją karierę traktuję jako wspaniałą przygodę, a przy okazji staram się pomóc innym biegaczom.

Rozmawiał Mateusz Puka, dziennikarz WP SportoweFakty

Komentarze (32)
avatar
Waclaw28
2 h temu
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
31 marca złożyła papiery o przyznanie obywatelstwa a za kilka dni je odbierze, to nie nie bywałe , z jaką łatwością można otrzymać tam paszport, u nas na szczęście trzeba mieszkać w Polsce pię Czytaj całość
avatar
Pawel Fronczyk
11 h temu
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Czyli plan B , US citizenship just in case something bad happens. 
avatar
Malgorzata Nowak
13 h temu
Zgłoś do moderacji
6
0
Odpowiedz
polityka u tej pani 
avatar
JasnePełne80
17 h temu
Zgłoś do moderacji
13
3
Odpowiedz
Ilu Polaków (NIELEGALNIE przebywających na terenie USA, bo tylko tym grożą potencjalne konsekwencje), zostało zmuszonych do opuszczenia Stanów Zjednoczonych, pani Alicjo?
Po co tak na siłę szu
Czytaj całość
avatar
Jarosław Sokół
18 h temu
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Albuquerque. Ciekawe czy znała Walter White,a ? :-) 
Zgłoś nielegalne treści