Polskie kluby dzwoniły do jego agenta. Przemysław Karnowski: Chcę zostać w Hiszpanii

Materiały prasowe / KoszKadra / Andrzej Romański / Na zdjęciu: Przemysław Karnowski
Materiały prasowe / KoszKadra / Andrzej Romański / Na zdjęciu: Przemysław Karnowski

- Polskie kluby były w kontakcie z moim agentem, ale moim celem jest gra w lidze hiszpańskiej - mówi Przemysław Karnowski. Wszystko wskazuje na to, że na dniach zmieni on klub, bo w MoraBanc Andorra jest dopiero czwartym środkowym w rotacji.

[b]

Karol Wasiek, WP SportoweFakty: Wrócił pan do gry po dwóch miesiącach przerwy spowodowanej kontuzją stawu skokowego. Jak pan oceni swój występ?[/b]

Przemysław Karnowski, koszykarz reprezentacji Polski: Potrzebowałem na początku meczu nieco pobiegać od kosza do kosza, żeby złapać ten odpowiedni rytm. Myślę, że w 3-4 minucie spotkania wyglądało to już lepiej. Agresywniej broniłem, powalczyłem o piłkę na deskach.

Te obciążenia, które były podczas rehabilitacji i na siłowni, są zupełnie inne od tych na meczu. Myślę, że ogólnie wypadłem całkiem przyzwoicie. Cieszę się, że klub nie robił mi przeszkód, dał zgodę na przyjazd na reprezentację. Gra w kadrze to olbrzymie wyróżnienie dla sportowca.

Były obiekcje ze strony klubu?

Obiekcje to złe słowo. Bardziej chodziło o obawy, ale to zrozumiałe, bo nie grałem w zespole przez 6-7 tygodni. Swoje zrobił przyjazd Mike'a Taylora, który rozmawiał z władzami klubu na temat mojej gry w kadrze. Ja też dyskutowałem na ten temat i w końcu udało się zawrzeć słowne porozumienie.

Jak pan wygląda pod względem fizycznym po żmudnej rehabilitacji stawu skokowego?

Czuję się bardzo dobrze pod względem fizycznym. Od EuroBasketu straciłem około 8-9 kilogramów. Cieszę się, że podczas okresu rehabilitacji udało mi się utrzymać wagę.

ZOBACZ WIDEO #dziejesiewsporcie: zwariowany film z Muellerem. Gwiazdor Bayernu bawił się z koniem

Hiszpanie wdrożyli specjalny plan?

Nie. To efekt współpracy z osobami z mojego otoczenia. Od wakacji zmieniłem nawyki żywieniowe.

Jakie to były zmiany?

Przestałem jeść gluten, pszenicę. Dieta mi służy. Czuję się lepiej i wydaje mi się, że efekty są widoczne na parkiecie. Nie mam żadnych problemów z bieganiem, skakaniem.

W ostatnim tygodniu rozgorzały dyskusje na temat pana przynależności klubowej. Czy po powrocie z kadry nadal będzie pan zawodnikiem MoraBanc Andorry?

Na pewno wrócę do Andorry, ale trudno powiedzieć czy do zespołu, czy tylko po swoje rzeczy. Wiem, że agent prowadzi rozmowy z innymi klubami. Słyszałem, że 2-3 zespoły są mną zainteresowane.

Zaskoczony?

Nie. Wiedziałem, że sytuacja tak może się zakończyć, bo mamy w tej chwili aż siedmiu podkoszowych zawodników. W tym momencie jestem nieaktywnym graczem, co sprawia, że mogę pójść na wypożyczenie do innego hiszpańskiego zespołu. Wiem, że klub z Andorry tego jeszcze nie zmienił. Nie ukrywam, że moim celem są regularne występy.

To prawda, że otrzymał pan kilka telefonów ze strony polskich klubów?

Tak. Polskie kluby były w kontakcie z moim agentem, ale moim celem jest gra w lidze hiszpańskiej. Tam poziom rozgrywek jest znacznie wyższy. Nawet mecz z drużyną z dołu tabeli jest dużym wyzwaniem.

Zobacz inne teksty autora

Źródło artykułu: