Kadrowe kłopoty Znicza Basket Pruszków

Bez dwóch podstawowych graczy ze Spójnią Stargard musiał sobie radzić Znicz Basket Pruszków. Mimo ambitnej walki w drugiej połowie uwidoczniła się kadrowa przewaga rywala, który wygrał 72:55.

Na liście kontuzjowanych w Zniczu Basket Pruszków widnieje obecnie trzech graczy. Od kilku spotkań pauzuje Rafał Malitka. Prawdziwy kłopot pojawił się jednak wśród obwodowych koszykarzy. W przeciągu kilku dni kontuzji doznali Adrian Suliński i Michał Aleksandrowicz, który podkręcił staw skokowy na piątkowym treningu.

Koszykówka na SportoweFakty.pl - nasz nowy profil na Facebooku. Tylko dla fanów basketu! Kliknij i polub nas.

- Myślę, że powrót Aleksandrowicza przed Astorią nie jest możliwy. Suliński został wyłączony do końca sezonu. Mam nadzieję, że nic się nie stało Kwiatkowskiemu, bo też krzywo stanął i kostkę miał obłożoną lodem - opisał kadrową sytuację trener Znicza, Michał Spychała. Pruszkowianie z Franz Astorią Bydgoszcz zmierzą się 13 lutego ze względu na udział graczy obu klubów w półfinałowych turniejach mistrzostw Polski juniorów starszych. Według naszych informacji Aleksandrowicz do gry wróci za 3 tygodnie. - Mamy bardzo dużo problemów. Nie możemy się załamywać. Wywalczyliśmy sobie niezłe wyniki wcześniej. Niewiele nam brakuje, żeby osiągnąć bezpieczną dziesiątkę. Z drugiej strony przy tej równości tabeli wszystkie nasze zwycięstwa mogą pójść na marne, jeżeli nie wygramy jeszcze trzech, czterech spotkań - dodał Spychała.

W ostatnim pojedynku pruszkowianie przerwali serię trzech zwycięstw z rzędu. Przez ponad 20 minut byli równorzędnym rywalem dla Spójni Stargard Szczeciński, lecz końcówka trzeciej i czwarta kwarta to dominacja przyjezdnych, którzy na każdej pozycji mieli po dwóch doświadczonych zawodników. - Straszne luki na obwodzie, które mamy były widoczne. To nie jest żadnym tłumaczeniem ani czarowaniem. Spójnia wykorzystała luki osobowe, które mamy. Nigdy tego nie sprawdzimy, ale gdybyśmy byli w pełnym składzie mielibyśmy większe szanse odnieść zwycięstwo. Nie musiałbym kombinować z obronami i liczyć na to, że Spójnia będzie miała słabszy dzień. Wynik może jest trochę za bardzo krzywdzący dla nas, ale w pewnym momencie nam nie poszło, a Spójni rzeczywiście siadło - przyznał trener gospodarzy niedzielnego meczu.

W ostatnich minutach dał on szansę na pokazanie się najmłodszym koszykarzom. Debiutant, Patryk Jasiński, zdobył nawet punkty zbierając owację od zgromadzonej publiczności. - Jeżeli wypada mi dwóch z trzech ludzi na pozycję 2/3 to muszę to jakoś załatać, dać grać młodszym, którzy trenują i dostają niewielkie minuty. Różnice w rozmiarach porażki nie miały znaczenia. Sam kazałem faulować Kamilowi, żeby zagrać jeszcze jedną akcję w ataku nawet kosztem straty dwóch punktów - wytłumaczył swoje decyzje Spychała. - Cieszę się, że dzięki tym młodym graczom mam w ogóle możliwość trenowania. Na pewno jednak nie są w stanie załatać dziur po Adrianie Sulińskim i Michale Aleksandrowiczu - dodał.

Komentarze (7)
daveed
6.02.2013
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
jakoś bliźniaczo mi to brzmi co do meczu Asty z Dąbrową. pokazuje to tylko, że chłopaki Wieczorka zawsze grają do końca. i właśnie takie coś też nie daje mi spać. Znicz miał mecze, gdzie wygrać Czytaj całość
daveed
6.02.2013
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
wynikowo najbliżej będzie pewnie w Lublinie, ale tam zaiste przy wyrównanym wyniku zdarzyć się może coś niespodziewanego w końcówce i cały wysiłek może pójść na marne. jak Ostrów nie będzie dal Czytaj całość
avatar
MR Boss
5.02.2013
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
2-3 kontuzje to niewiele. Biorąc jednak pod uwagę wąską ławkę Znicza mają poważny wpływ na grę tej drużyny. Skoro nawet mocne Kutno ma przez kilka kontuzji kłopoty. Czytaj całość
Zgłoś nielegalne treści