Jimmy Butler we wtorek po raz pierwszy wystąpił w Miami jako zawodnik Golden State Warriors. 35-latek na pewno nie tak wyobrażał sobie powrót na Florydę, jego drużyna przegrała bowiem 86:112. Dużym osłabieniem dla Warriors był brak Stephena Curry'ego.
Trener Steve Kerr poinformował, że decyzja o przerwie była podjęta po tym, jak Curry poczuł coś niepokojącego podczas poniedziałkowego treningu.
ZOBACZ WIDEO: Tomasz Majewski dostał dziwną propozycję. "To zupełnie nie moja bajka"
Kontuzja, której lider ekipy z San Francisco doznał w czwartek podczas meczu z Toronto Raptors, okazała się bardziej uciążliwa niż początkowo przypuszczano. - Czuł coś pod koniec treningu, więc uznaliśmy, że lepiej dać mu więcej czasu na regenerację - tłumaczył Kerr w rozmowie z mediami przed starciem w Miami.
Curry opuścił w ten sposób drugi mecz z rzędu, ale trener Warriors wyraził nadzieję, że zawodnik wróci do gry już w piątek na wyjazdowe starcie z New Orleans Pelicans. - Trenował i wyglądał dobrze. Jednak jeden ruch pod koniec sprawił, że poczuł dyskomfort i musimy traktować takie rzeczy poważnie - dodał Kerr.
Trener Warriors zapowiedział ponadto, że zespół będzie mądrze zarządzał czasem gry Curry'ego. - Mamy dwa dni przerwy, co oznacza, że będzie miał pełny tydzień na powrót. To może naprawdę pomóc w regeneracji i naładowaniu baterii. Uważam, że to dobry plan - powiedział doświadczony szkoleniowiec.
Warriors z bilansem 41-31 są aktualnie na szóstym miejscu w Konferencji Zachodniej.