Carlos Sainz został ukarany przesunięciem o trzy pozycje na starcie niedzielnego wyścigu Formuły 1 o GP Japonii. Powodem było blokowanie Lewisa Hamiltona podczas kwalifikacji. W trakcie swojego ostatniego szybkiego okrążenia w Q2, kierowca Ferrari napotkał rywala z Williamsa na środku toru, co zmusiło go do przerwania okrążenia i zjechania na pobocze.
Sainz tłumaczył, że nie otrzymał ostrzeżenia o zbliżającym się Hamiltonie i był zaskoczony sytuacją. Sędziowie wyrazili zrozumienie dla Hiszpana, jednak podkreślili, że to zespół jest odpowiedzialny za informowanie kierowców o ruchu na torze. W związku z tym nałożono na Sainza standardową karę przesunięcia o trzy pozycje na starcie.
ZOBACZ WIDEO: Mrozek ostro odpowiada Komarnickiemu. "Zlepek powalczy"
Kara spowodowała, że Sainz spadł z dwunastego na piętnaste miejsce na starcie. Sędziowie w swoim werdykcie dość jasno wyjaśnili całą sytuację. "Samochód nr 55 (Sainz) był na okrążeniu zjazdowym po zakończeniu szybkiego okrążenia, gdy samochód nr 44 (Hamilton) rozpoczynał swoje szybkie okrążenie, i musiał zjechać z toru, aby uniknąć kolizji z samochodem nr 55 w zakręcie 1".
Sainz przyznał, że nie miał żadnego ostrzeżenia od zespołu o zbliżającym się samochodzie nr 44. -Byłem całkowicie zaskoczony, a z powodu prędkości zbliżania się samochodu Ferrari i kąta widzenia z mojego bolidu, nie mogłem go zobaczyć w lusterkach - wyjaśnił Sainz, cytowany przez motorsport.com.
Mimo to, zespół z Grove miał wystarczająco dużo czasu, aby ostrzec Sainza, że Hamilton nie zjeżdża do boksów i rozpoczyna szybkie okrążenie. Minęło ponad 8 sekund od momentu, gdy było oczywiste, że Brytyjczyk nie zawita do alei serwisowej, do momentu, gdy Hiszpan mógł podjąć odpowiednie działania. Wystarczyło, aby został ostrzeżony przez ekipę.
Standardowa kara za takie przewinienie podczas kwalifikacji, niezależnie od tego, czy wina leży po stronie kierowcy, czy zespołu, wynosi trzy pozycje na starcie. Dlatego sędziowie uznali, że należy ją zastosować w tym przypadku.
Tymczasem kolega z zespołu Carlosa Sainza, Alexander Albona, awansował do Q3, zajmując dziewiąte miejsce.