Hans Nielsen: Na papierze zespół wygląda na silny

Zdjęcie okładkowe artykułu:
zdjęcie autora artykułu

W sobotę rozegrana zostanie ostatnia tegoroczna runda [tag=49607]Polish Speedway Battle[/tag]. Tym razem reprezentacja Polski zmierzy się w Lublinie z drużyną Reszty Świata. Jej menedżerem będzie Duńczyk Hans Nielsen.

W tym artykule dowiesz się o:

Jaki rodzaj emocji wyzwala w tobie żużel? Czy te emocje są teraz podobne do tych, które czułeś kiedy byłeś czynnym zawodnikiem? Hans Nielsen: To niestety nie są te same emocje, które towarzyszyły mi kiedy byłem zawodnikiem. Nadal kocham oglądać sport żużlowy, który jest najbardziej emocjonującym sportem.

Chciałbyś jeszcze raz pościgać się na motorze żużlowym? - Nie. Kiedy podjąłem decyzję o tym, że moimi ostatnimi zawodami będą te rozegrane w Pile w roku 1999, nigdy nie wróciłem na motor żużlowy. Miałam wiele szczęścia nie odnosząc żadnej groźnej kontuzji i nie chciałem już później kusić losu.

To była długa droga - od pierwszej przejażdżki na motorze do pierwszego tytułu mistrzowskiego. Co było najtrudniejsze w tej drodze? - Fakt, że dwa razy musiałem oglądać plecy mojego rywala Erika Gundersena.

Pamiętasz swój pierwszy motocykl? - To był nawet motorower, miałem wtedy 7 lat i jeździłem na nim po starej żwirowni, która była nieopodal domu.

Czy czasami zdarza się Tobie śnić o żużlu? - Bardzo często śnię o żużlu i to zawsze są dziwne sny. Nigdy nie zaczynam wyścigu. Staję pod taśmą i budzę się zanim jeszcze taśma pójdzie w górę.

Kiedy przyjeżdżałeś do Polski dawniej i bywasz obecnie, jaką zauważyłeś największą różnicę w sporcie żużlowym? - Dawniej polska liga nie stała na najwyższym światowym poziomie. Jeździli w niej tylko polscy zawodnicy. Z czasem to się zmieniło i obecnie w Polsce oglądamy żużel na najwyższym światowym poziomie. Największą różnicą jaką zauważam, jest zainteresowanie sportem żużlowym przez widzów i dziennikarzy. W Polsce jest zdecydowanie największe.

Znasz uczucie bycia idolem dla innych. Kto był takim idolem dla Ciebie? - Kiedy byłem młody imponowali mi Mauger i Olsen.

Dla żużla jesteś jak Michael Schumacher dla Formuły 1. Jakie to uczucie być legendą za życia? - Jestem dumny z tego co udało mi się osiągnąć i miło jest być zapamiętanym. Kiedy przyjeżdżam do Polski czuje się, jakbym nadal był zawodnikiem. To przez rzeszę fanów i zainteresowanie mediów moją osobą.

Gdybyś mógł zapytać kogokolwiek na świecie o cokolwiek zechcesz, kogo i o co byś zapytał? - Zapytałbym FIM dlaczego nie rozpoczęli systemu jaki obecnie jest w Mistrzostwach Świata wcześniej. Myślę, że mógłbym wtedy wygrać o wiele więcej światowych finałów.

Golf czy żużel? - Golf nigdy nie był ważniejszy niż żużel. Golf był niezłą formą relaksu dla mózgu pomiędzy meczami żużlowymi. Obecnie golf jest sposobem na odrobinę adrenaliny i rywalizacji.

Jak wspominasz tegoroczne zawody w Krośnie i Pile? - Dobrze, tylko chciałabym wygrać ostatnią rundę w Lublinie. Greg, Tai, Artiom, Peter, Niels, Troy - z takim zespołem masz wielkie szanse wygrać... - Na papierze zespół wygląda na silny, jeśli uda nam się wystrzelić jak Poole Pirates na własnym podwórku w finale, to będziemy mieli duże szanse na wygraną.

O czym obecnie marzy Hans Nielsen? - Miałem bardzo dobrą i pełną sukcesów karierę zawodową, w sporcie który wybrałem. Mam nadzieję, że moje dzieci będą miały takie same sukcesy w ich dziedzinie, którą jest golf. Daisy jest już na ścieżce zawodowstwa, gra w Ladies Europen Tour. Daniel pracuje ciężko i również odnosi sukcesy. Chciałbym zdrowo i szczęśliwie żyć.

Źródło artykułu: