Informację o tym, że Tai Woffinden został wybudzony ze śpiączki, przekazał podczas piątkowego MAXTO ITS IMME im. Zenona Plecha w Łodzi reporter stacji Canal+ - Łukasz Benz. Wszystko to pięć dni po feralnym wypadku podczas sparingowego meczu w Krośnie.
Utytułowany Brytyjczyk doznał podczas niego rozległych obrażeń - przede wszystkim licznych złamań i utraty krwi. W pierwszych godzinach po przetransportowaniu do szpitala w Rzeszowie przeszedł trzy operacje. Następnie został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej.
ZOBACZ WIDEO: Nie ma żadnych wątpliwości. To są najlepsi żużlowi eksperci
Niedługo po tym, jak Woffinden znalazł się w szpitalu, dotarła na miejsce jego matka - Sue oraz małżonka - Faye. W piątek na koncie drugiej z nich na Instagramie opublikowane zostały długie i przepełnione wdzięcznością podziękowania za pomoc w tych trudnych chwilach.
Poniżej treść wiadomości Faye Woffinden z Instagrama:
"Nasz dzielny chłopak jest tu z nami! Walczy, zdrowieje i odpoczywa.
Tai przeszedł więcej, niż możemy sobie wyobrazić. Wielokrotnie złamane kości, poważne operacje, transfuzje krwi - jego ciało zniosło wiele. A jednak jego duch pozostaje silny. Tak jak nasza nadzieja. Trzymamy się mocno, wierzymy, że każdy dzień przyniesie więcej zdrowia, więcej siły i więcej jego z powrotem do nas.
Każdy, kto zna Taia, wie, jak jest otwarty, uczciwy i pełen życia. Kiedy będzie gotowy, podzieli się swoją historią na własny sposób. Teraz jednak jego jedynym zadaniem jest odpoczynek, wyleczenie się i znalezienie siły, by przez to wszystko przejść.
Miłość, dobroć i wsparcie, jakie otrzymaliśmy od Was wszystkich, były przytłaczające w najpiękniejszy sposób. Naprawdę nie ma słów, aby wyrazić, jak bardzo jesteśmy wdzięczni.
Chociaż wahamy się wymienić osoby z obawy, że kogoś przegapimy, bardzo chcemy podziękować tym, którzy odegrali rolę w ratowaniu Taia.
Wyjątkowej osobie, której nie potrafimy wymienić, która odegrała kluczową rolę we wezwaniu helikoptera na tor oraz zespołowi medycznemu, który opiekował się Taiem, zanim dotarł do szpitala - daliście mu szansę walki i nigdy tego nie zapomnimy.
Dr Pawłowi Jasińskiemu za zorganizowanie każdej z operacji i zapewnienie Taiowi jak najlepszego zespołu. Rafałowi Rogerowi Piątkowi, który w tym wszystkim nie tylko był przy Taiu, ale i przy nas. Basi Karczewskiej za nieustające wsparcie i życzliwość.
Niesamowitym lekarzom i zespołowi medycznemu z Rzeszowa. Podziękowania dla drużyny Stali Rzeszów, szczególnie Pawła Piskorza i Michała Drymajły - wasze niezachwiane wsparcie znaczy wszystko.
Rodzinie, naszym przyjaciołom i każdej osobie, która skontaktowała się z nami, zaoferowała pomoc lub po prostu trzymała nas w myślach - dziękujemy. Z głębi serca.
Wasza miłość przeprowadziła nas przez najciemniejsze chwile. Nigdy tego nie zapomnimy.
Dużo miłości, Faye i Sue"