W niedzielnym sparingu Cellfast Wilki Krosno - ZKS Stal Rzeszów rywalizacja zakończyła się przedwcześnie (przy stanie 21:15 dla gości). Powodem był koszmarny wypadek, do którego doszło w biegu nr 7.
Mocno ucierpiał w nim żużlowiec Stali Tai Woffinden. Brytyjczyk na pierwszym łuku zderzył się z Franciszkiem Majewskim i Bartoszem Bańborem. Ten ostatni szybko wstał i zszedł do parku maszyn. Podobnie jak Majewski - po tym, jak został opatrzony na torze.
ZOBACZ WIDEO: Magazyn PGE Ekstraligi. Goście: Mrozek, Woffinden i Tungate
Niestety Woffinden wpadł pod dmuchaną bandę i został uderzony przez motocykl. Służby ratunkowe miały trudności z wydobyciem go spod bandy, a następnie długo opatrywały go na torze. Zawodnik został przetransportowany helikopterem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Rzeszowie.
Po wypadku Woffindena głos zabrał Tobiasz Musielak. Żużlowiec ekipy z Krosna brał udział w niedzielnym sparingu. Zaapelował do władz o wprowadzenie ważnej zmiany.
"Możemy te dmuchane bandy przytwierdzić w końcu do ziemi? Są na to gotowe projekty, a my nadal nic z tym nie robimy i przykro, że taka legenda tego sportu jak Tai leży teraz w szpitalu" - napisał Musielak na portalu X.
Projekt, o którym wspomniał, powstał już w 2015 r. WP SportoweFakty przedstawiały szczegóły w 2023 r. (więcej TUTAJ>>).
Wśród komentujących wpis Musielaka był także Darcy Ward, australijski żużlowiec, który po wypadku na torze w 2015 r. doznał poważnego urazu kręgosłupa i musiał zakończyć karierę.
"Jak do cholery (dmuchane bandy - przyp. red.) nie są przytwierdzone do ziemi? Myślałem, że to przepis. Są zrobione po to, żeby je przywiązać" - napisał Ward.
Z pierwszych, nieoficjalnych doniesień wynika, że Tai Woffinden doznał urazów obu rąk, obu nóg oraz złamania żeber. Oficjalny komunikat w sprawie stanu zdrowia trzykrotnego mistrza świata spodziewany jest w poniedziałek.