Kiedy tylko europejskie tory nadają się do jazdy, to w momencie stają się one bardzo oblegane przez żużlowców pragnących wyjechać na premierowe treningi. Nie inaczej było w niemieckim Herxheim, gdzie pogoda pomogła przygotować odpowiedni owal jeszcze w momencie, kiedy mieliśmy jeszcze luty.
Norick Bloedorn, aby wskoczyć w Herxheim na motocykl, musiał najpierw pokonać około sześciuset kilometrów. - Gdyby u nas na północy były jakieś możliwości, to trenowałbym tam. Ale to była jedyna okazja, by tak wcześnie rozpocząć treningi. W Anglii i Polsce sezon startuje dość szybko, dlatego cieszę się, że mogłem zdobyć trochę praktyki i przetestować kilka rzeczy - tłumaczy w rozmowie z portalem speedweek.com.
ZOBACZ WIDEO: Artur Siódmiak przyszedł do poprawczaka. Straszne, jak zareagował jeden z chłopców
Nowy nabytek Hunters PSŻ Poznań wie, że jazda w lidze brytyjskiej oznacza bardzo wczesny start poważnego ścigania w lewo. W Metalkas 2. Ekstralidze na inaugurację poczeka prawie do połowy kwietnia.
- Na początku marca mam obóz kondycyjny z polskim zespołem, więc wtedy nie będę miał czasu na jazdę na motocyklu. Później trzeba będzie przygotować sprzęt, a następnie od razu wyruszam do Anglii, gdzie po Press Day odbędzie się pierwszy mecz. Aby móc jeszcze przed tym usiąść na motocykl, warto było pokonać taką trasę - dodał żużlowiec.
Dla Bloedorna była to też odskocznia od dotychczasowych treningów ogólnorozwojowych oraz jazd na nartach przy -12 stopniach Celsjusza. 20-latek do Herxheim zabrał trzy motocykle, a ponadto miał do dyspozycji kilka dodatkowych ram, jednostek napędowych oraz napędów paskowych.