W Zamościu wkrótce europejskie puchary?

Materiały prasowe / PZTS / Na zdjęciu: Piotr Chodorski
Materiały prasowe / PZTS / Na zdjęciu: Piotr Chodorski

Piotr Chodorski to jeden z kilku zawodników grających – z małymi przerwami – w Lotto Superlidze od jej powstania w 2009 roku. Obecny sezon jest trzecim medalisty ME juniorów i kadetów w Akademii Zamojskiej. Czy wkrótce zamościanie zagrają w Europie?

W tym artykule dowiesz się o:

Redakcja PZTS: Kto zdobędzie złoty medal w Lotto Superlidze?

Piotr Chodorski (Akademia Zamojska): Najbardziej zasługuje Dartom Bogoria. Za to jak został zbudowany, jak trenuje na co dzień i przede wszystkim jak silny i stabilny kadrowo jest zespół z Grodziska Mazowieckiego. Myślę, że czwarty tytuł z rzędu jest zdecydowanie w zasięgu podopiecznych trenera Pawła Fertikowskiego.

Swego czasu w drużynie „Gladiatorów” występowali dwaj pańscy koledzy z juniorskiej reprezentacji: Paweł Fertikowski i Robert Floras.

Pamiętam spotkanie sprzed wielu lat, w którym uczestniczyłem ze szkoleniowcem Dartomu Bogorii Tomaszem Redzimskim oraz Robertem Florasem. Był temat mojego przyjścia do grodziskiego ośrodka, ale dziś już nie jestem pewny, czy w charakterze zawodnika do grupy treningowej, czy konkretnie do klubu.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk i jej nowa pasja. Nie zgadniesz, co kupiła

Jako jeden z niewielu zawodników pamięta pan początki superligi w 2009 roku. Który system wyłaniania mistrza jest najlepszy?

Chciałbym aby przez 5 lat rozgrywany był turniej finałowy. Wprowadzony został w tym sezonie, więc niech pozostanie na dłużej, a wtedy będzie można ocenić na ile się sprawdził. Na pewno nie jestem zwolennikiem sytuacji, w której klub mógłby ściągnąć na play-off jakiegoś „kozaka” tylko po to, by zdobyć medal.

Dlaczego w 2025 roku na podium zabraknie Akademii Zamojskiej?

Naszym głównym celem było utrzymanie, które szybciutko sobie zapewniliśmy. Dyskutowaliśmy w swoim gronie o szansach na medal. Koniecznością byłoby ściąganie Azjatów, więc ponoszenie większych kosztów, ale bez gwarancji uplasowania się co najmniej na 4. pozycji. Myślę, że Zamość musi jeszcze trochę poczekać na taki sukces w tenisie stołowym.

Czas już na międzynarodową rywalizację? Połowa drużyn superligi, czyli 6 z 12, uczestniczyła w rozgrywkach Ligi Mistrzów i Pucharu Europy.

Z tego co wiem jest taki plan, aby wystartować w sezonie 2025/2026. Ale już beze mnie, bowiem zmieniam klub. Wkrótce mój nowy pracodawca – również z Lotto Superligi - ogłosi transfer.

Co mnie cieszy, to fakt, że jest grupa kibiców utożsamiających się z Akademią Zamojską. Nie jest zbyt liczna, ale może z czasem będzie więcej osób. Fajnie, że zawsze z nami są i będą mieli dodatkową atrakcję w postaci pucharów.

Wróćmy jeszcze do tego sezonu superligowego. Na początku rundy rewanżowej wygraliśmy 3 z 4 meczów i wydawało się, że włączycie się do walki o Final Four.

W kadrze mamy świetnych zawodników, na czele z Japończykiem Fumiyą Igarashim i Węgrem Adamem Szudim, ale od początku było wiadomo, że ciężko będzie ich sprowadzać na każde spotkanie. Mają swoje zobowiązania w innych ligach, Szudi też w kadrze narodowej. W lidze japońskiej Igarashi wygrywa z rywalami klasy światowej. Ale nawet z nimi byłoby ciężko pokonać kluby z Grodziska Mazowieckiego, Działdowa, Gdańska, Suchedniowa.

Przegraliście 5 razy z rzędu, a do końca sezonu pozostały potyczki z liderem i wiceliderem, tj. Dartomem Bogorią i Dekorglassem.

Prawda jest taka, że ciężko będzie o punkty, ale ucieszyłyby mnie tylko wtedy, gdybyśmy jeszcze o coś walczyli. Tymczasem od dłuższego czasu zajmujemy bezpieczną 8. lokatę. Oczywiście wyzwaniem sportowym będą pojedynki np. z Miłoszem Redzimskim, Markiem Badowskim, Jakubem Dyjasem, Samuelem Kulczyckim. Spróbujemy stworzyć fajne widowisko dla fanów, bo przecież w piątek do Zamościa przyjedzie Mistrz Polski. I myślę, że potrafię zrobić show.

Jest pan wychowankiem wrocławskiej Dwunastki, a potem wiele lat grał pan w Odrze Głosce, która miała w nazwie też inny miejscowości: Księginice i Miękinię.

Wybudowałem dom w Księginicach, a moim sąsiadem jest twórca sukcesów Odry, prezes Jerzy Wieczorek. Może kiedyś wrócę do tego klubu. Na razie skupiam się na swoich występach, jak na rozwijaniu sportowych pasji dzieci: 4-letniego Damiana i 6-letniej Łucji. Wraz z żoną Patrycją wozimy nasze pociechy na tenis stołowy, piłkę nożną – w przypadku syna, a córkę na siatkówkę.

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści