W 26. kolejce PKO Ekstraklasy Lech Poznań niespodziewanie przegrał na wyjeździe 1:3 z okupującym ostatnie miejsce w tabeli Śląskiem Wrocław. Była to druga porażka "Kolejorza" z rzędu. W poprzedniej serii gier drużyna z Wielkopolski uległa 1:2 Jagiellonii Białystok w jednym z kluczowych meczów w kontekście walki o mistrzostwo kraju.
Sytuację Lecha dosadnie podsumował Michał Goliński. Były pomocnik spędził w "Kolejorzu" kilka sezonów, a w rozgrywkach 2003/2004 sięgnął z nim po Puchar Polski. W rozmowie z TVP Sport jasno podkreślił, że za obecne wyniki należy winić nie tylko trenera Nielsa Frederiksena, ale również samych piłkarzy.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Aż miło popatrzeć. Takie gole nie padają często!
- Trzeba pamiętać o zawodnikach. Jeśli oni sami w zespole nie potrafią się zmobilizować na takie mecze, jak ten ostatni ze Śląskiem czy Jagiellonią, to coś chyba jest nie tak (...) Wydaje mi się, że tu nie chodzi tylko o mentalność. Być może znów jakiś problem leży w środku zespołu. Trzeba też otwarcie sobie to powiedzieć, że połowa tego zespołu nie nadaje się na grę w Lechu Poznań. Jeżeli my mówimy o tym, że mają problem z presją, to o co oni chcą grać - mówił.
Lech na przerwę zimową udawał się jako lider tabeli z przewagą dwóch punktów nad Rakowem Częstochowa i trzech nad Jagiellonią Białystok. Po 26 kolejkach plasuje się na trzecim miejscu, ze stratą pięciu "oczek" do ekipy prowadzonej przez Marka Papszuna. Goliński ocenił, że "Kolejorz" nie będzie w stanie odrobić już tej straty.
44-latek zdiagnozował jeszcze kilka problemów Lecha. Jego zdaniem drużyna dysponuje słabą ławką rezerwowych. Wskazał również na brak wyraźnego lidera i zbyt dużą liczbę zagranicznych piłkarzy.
- Z całym szacunkiem do Ishaka, który jest legendą, ale jak on ma zareagować na kłopoty drużyny, skoro jej przywódca nie potrafi dobrze mówić po polsku? Ma to przetłumaczyć piłkarzom na język angielski? - mówił.
Zespół z Poznania w 27. kolejce PKO Ekstraklasy zagra przed własnymi trybunami z Koroną Kielce. Spotkanie odbędzie się w sobotę 5 kwietnia. Początek o godzinie 20:15.