Heiko Rannula przekonywał, że w momencie, w którym Legia - pod jego wodzą - będzie mogła potrenować w pełnym składzie i zdoła się w końcu "dotrzeć", to ruszy. I ten moment chyba właśnie nadszedł.
Legia nie przegrała od blisko miesiąca. Przed tygodniem zdobyła Włocławek, gdzie ograła Anwil 85:77. Teraz wygrała w Toruniu z Twardymi Piernikami, które potrafią być groźne dla każdego.
ZOBACZ WIDEO: Tomasz Majewski dostał dziwną propozycję. "To zupełnie nie moja bajka"
Kameron McGusty wrócił i od razu był najskuteczniejszym zawodnikiem swojego zespołu zdobywając 20 punktów. Fanom w Toruniu przypomniał się też Mate Vucić, który był blisko double-double.
To była wielka wymiana ciosów. Michael Ertel trafiał wszystko, ale to Legia wygrała drugą kwartę aż 36:19. Po zmianie stron Twarde Pierniki w swoim stylu ruszyły w pogoń. Do Ertela dołączył Divine Myles i spotkanie się wyrównało.
Emocji w tym meczu nie wytrzymało... światło w toruńskiej Arenie, które zgasło na chwilę w czwartej kwarcie. Żadna ekipa nie odpuszczała. Przy stanie 88:85 dla Legii, Myles przechwycił piłkę, ale akcji nie skończył.
Po drugiej stronie z kolei na linii rzutów wolnych stanął McGusty - nie pomylił się przy żadnej z dwóch prób i było po wszystkim.
Myles i Ertel zdobyli łącznie 45 punktów. Wykorzystali 17 z 23 rzutów z pola. Ertel trafił 5 z zaledwie 7 trójek torunian, co było bez dwóch zdań problemem gospodarzy i jedną z przyczyn porażki.
Arriva Polski Cukier Toruń - Legia Warszawa 85:93 (20:17, 19:36, 26:13, 20:27)
Arriva Polski Cukier: Michael Ertel 23, Divine Myles 22, Victor Gaddefors 15, Barret Benson 6, Grzegorz Kamiński 5, Dominik Wilczek 5, Abdul Malik Abu 5, Bartosz Diduszko 4, Paweł Sowiński 0, Ignacy Grochowski 0.
Legia: Kameron McGusty 20, Michał Kolenda 15, Dominik Grudziński 13, Andrzej Pluta 13, Mate Vucić 9 (13 zb), Ojars Silins 9, Aleksa Radanov 5, Keifer Sykes 5, Maksymilian Wilczek 4, E.J. Onu 0.