Adwokat Juris Grinvalds, reprezentujący rodzinę zmarłego koszykarza Janisa Timmy, wyraził wątpliwości co do oficjalnej wersji jego śmierci.
Jak podaje serwis sport24.ru, Timma zmarł 17 grudnia w Moskwie, a jego śmierć uznano za samobójstwo. Grinvalds wskazuje jednak na szereg niejasności w śledztwie, które mogą sugerować udział osób trzecich.
Grinvalds podkreśla, że decyzja śledczych o zamknięciu sprawy była pochopna. - Nie przeprowadzono pełnej weryfikacji dowodów, a wiele kluczowych pytań pozostało bez odpowiedzi - stwierdził adwokat.
ZOBACZ WIDEO: Artur Siódmiak został legendą. Niebywałe, co stało się na drugi dzień
Wskazuje on na brak dowodów potwierdzających wersję Anny Sedokowej, byłej żony Timmy, która twierdziła, że koszykarz groził jej przed śmiercią.
Wątpliwości budzi również sposób, w jaki Timma miał się powiesić. Grinvalds zauważa, że węzły, które znaleziono na miejscu zdarzenia, były zawiązane w sposób profesjonalny, co mogłoby sugerować udział osób z doświadczeniem w wiązaniu skomplikowanych węzłów, takich jak marynarze czy alpiniści.
Adwokat zwraca uwagę na brak kryminalistycznej analizy węzłów oraz innych dowodów, które mogłyby rzucić nowe światło na sprawę.
- Nie zbadano, czy Timma mógł samodzielnie zawiązać tak skomplikowane węzły - dodaje Grinvalds, podkreślając, że śledztwo powinno być kontynuowane.
Grinvalds wyraża nadzieję, że zarówno rosyjskie, jak i łotewskie organy ścigania podejmą dalsze kroki w celu wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci Timmy.
- Janis był naszym rodakiem i zasługuje na sprawiedliwość - podsumowuje adwokat, cytowany przez Grani.lv.
Janis Timma występował w Zenicie Petersburg, UNICS Kazań i Chimkach Moskwa w latach 2015-2021. Po sezonie 2014/15 uznano go najlepszym młodym zawodnikiem tamtejszej ekstraklasy. W barwach reprezentacji Łotwy rozegrał 68 spotkań.