"W tej chwili, z bólem serca, podchodzimy do spraw na bieżąco, chwila po chwili. Wiedzcie jednak, że jesteśmy bardzo wdzięczni za waszą cierpliwość, miłość i wsparcie - to wiele dla nas znaczy" - tak brzmią pierwsze słowa Faye Woffinden po koszmarnym wypadku jej męża, jaki miał miejsce w ostatnią niedzielę w Krośnie.
Tai Woffinden zanotował upadek w trakcie meczu sparingowego. Jego motocykl z dużym impetem uderzył w bandę, a on sam dostał się pod dmuchaną bandę i trafił w drewniane elementy. Dlatego skala jego obrażeń jest bardzo poważna. U 34-latka doszło m.in. do otwartego złamania kości udowej, skomplikowanego złamania łokcia i uszkodzenia kręgów szyjnych.
ZOBACZ WIDEO: Mrozek ostro odpowiada Komarnickiemu. "Zlepek powalczy"
Ważne jest to, że u zawodnika ZKS Stali Rzeszów nie doszło do przerwania rdzenia kręgowego i ma on czucie w nogach. Lekarze postanowili jednak wprowadzić 34-latka w stan śpiączki farmakologicznej ze względu na skalę obrażeń i bólu, jaki odczuwa trzykrotny mistrz świata.
"W tym niezwykle trudnym czasie wasze wsparcie przypomina nam, że nie stawiamy czoła temu sami. Nadal jednak wszystko do nas dociera i potrzebujemy czasu, aby zrozumieć, jak wygląda sytuacja, zanim podzielimy się z wami jakimikolwiek dalszymi aktualizacjami. Doceniamy waszą cierpliwość i zrozumienie bardziej, niż możemy wyrazić to słowami" - dodała Faye Woffinden w swoim oświadczeniu.
"Podzielimy się kolejnymi informacjami, gdy tylko będziemy mogli. Dziękujemy wam z całego serca" - podsumowała małżonka trzykrotnego mistrza świata.
Gdy doszło do wypadku w Krośnie, Faye Woffinden przebywała w Australii, gdzie tradycyjnie wraz z rodziną spędza okres przerwy między sezonami. Małżonka Brytyjczyka planowała powrót do Europy w nieco późniejszym czasie, gdy rywalizacja na torach rozkręci się na dobre. Wydarzenia z Podkarpacia wszystko zmieniły.
Jeszcze w poniedziałek Faye Woffinden została poinformowana o wypadku męża, po czym wsiadła do samolotu. Do Rzeszowa dotarła we wtorek wieczorem.
Wypadek Taia Woffindena wstrząsnął środowiskiem żużlowym w Polsce i po raz kolejny wywołał debatę o bezpieczeństwie na torach w naszym kraju. Tym bardziej że nie po raz pierwszy zawodnik w momencie upadku przedostaje się pod dmuchany element bandy i uderza bezpośrednio w twarde deski. Taki wypadek w 2023 roku przeżył chociażby Patrick Hansen, który w jego następstwie doznał urazu kręgosłupa i obecnie nie jest w pełni sprawny.
Kwestia bezpieczeństwa i montażu band na polskich torach doprowadziła też do buntu ze strony zawodników. W jego następstwie we wtorek odwołany został mecz sparingowy w Rybniku, zaś w środę nie dojdzie do skutku spotkanie towarzyskie w Grudziądzu.