W ostatnich miesiącach Iga Świątek regularnie dochodzi do ćwierćfinałów czy półfinałów ważnych zawodów w kobiecym tourze, ale brakuje jej spektakularnych sukcesów. Do tego na korcie coraz częściej można zaobserwować oznaki frustracji i niezadowolenia. W efekcie coraz więcej mówi się o sytuacji na linii tenisistka - sztab trenerski.
Świątek oficjalnie poinformowała, że nie weźmie udział w turnieju kwalifikacyjnym do Pucharu Billie Jean King 2025. 23-latka zrobi sobie przerwę, po czym rozpocznie przygotowania do gry na ceglanej mączce. Już w połowie kwietnia czeka ja występ w halowej imprezie WTA 500 w Stuttgarcie.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk i jej nowa pasja. Nie zgadniesz, co kupiła
Mączka to nawierzchnia, na której Polka osiągała największe sukcesy. Teraz jednak pojawia się dodatkowa presja. Jest ona związana z obroną punktów za zeszłoroczne triumfy w Madrycie, Rzymie i Rolandzie Garrosie. Każda porażka będzie więc oznaczać pomniejszenie dorobku punktowego, co mogą wykorzystać niżej notowane rywalki od aktualnej wiceliderki rankingu WTA.
Znany komentator Karol Stopa obawia się o dyspozycję Świątek na mączce. - Coś jej się w głowie kotłuje. Rozmawiałem już z kilkoma trenerami i wszyscy mówią, że jeżeli ten proces będzie postępował, to i na ziemi będą wywrotki. Obym nie miał racji, ale to wisi jej nad głową. Świątek gra na najwyższych obrotach, ale sukcesów już nie ma, więc stres robi się coraz większy - powiedział w rozmowie z "Faktem".
Kibice i eksperci nie mają wątpliwości, że podczas gdy Świątek nie może wejść na wyższy poziom, to swoją szansę wykorzystują inne tenisistki. Numerem 1 sezonu 2025 po triumfie w Miami została Aryna Sabalenka. Wcześniej z bardzo dobrej strony pokazały się Madison Keys (mistrzyni Australian Open) czy Mirra Andriejewa (mistrzyni z Dubaju i Indian Wells).
- Już wcześniej zauważyłem, że Iga bardzo długo była przekonana, że odbija piłki najmocniej ze wszystkich. Tymczasem z miesiąca na miesiąc okazuje się, że tych mocno bijących jest coraz więcej - stwierdził Stopa.