Emma Raducanu rozpoznała w tłumie mężczyznę, który śledził ją wcześniej w Singapurze, Abu Zabi i Dausze. Stalker nie tylko wręczył jej osobisty list i zrobił zdjęcie w kawiarni tuż przed meczem, ale również próbował nawiązać fizyczny kontakt, robiąc z nią selfie i obejmując ją. W trakcie meczu Brytyjka była tak roztrzęsiona, że skryła się za fotelem sędziego i zaczęła płakać.
- Zobaczyłam go już w pierwszym gemie i pomyślałam: "Nie wiem, jak mam dokończyć ten mecz". Dosłownie nie widziałam piłki przez łzy. Prawie nie mogłam oddychać, a grałam przeciwko Karolinie Muchovej, która jest w czołowej siedemnastce rankingu - powiedziała, cytowana przez "The Sun".
ZOBACZ WIDEO: Nawet z lodówką. Nie uwierzysz, co zrobił polski zawodnik
Mężczyzna został natychmiast usunięty z trybun i zatrzymany przez ochronę. Podpisał zakaz zbliżania się do zawodniczki i otrzymał dożywotni zakaz wstępu na turnieje WTA.
Raducanu później wycofała oskarżenia, ale podjęto dodatkowe środki bezpieczeństwa.
Zawodniczka po tym zdarzeniu wróciła do Wielkiej Brytanii, a następnie udała się do Kalifornii na prestiżowy turniej Indian Wells, gdzie będzie pod szczególną ochroną. Na kortach widać ją w towarzystwie dwóch ochroniarzy, którzy nie odstępują jej na krok.
- Zawsze jestem z kimś, kto może podnieść alarm w razie zagrożenia. Nie chodzę nigdzie sama, praktycznie wszędzie jestem eskortowana - przekazała.