Batalia na miarę finału Pucharu CEV! Polacy do Turcji pojadą bez zaliczki

WP SportoweFakty / Monika Pliś
WP SportoweFakty / Monika Pliś

Asseco Resovia rozpoczęła finałową rywalizację w Pucharze CEV przed własną publicznością. W hali Podpromie po niezwykle zaciętym boju przegrała z Ziraat Bankasi 2:3 i do decydującego starcia podejdzie bez zaliczki.

Jeszcze rok temu Asseco Resovia jako pierwszy polski klub wywalczyła Puchar CEV i zgodnie z oczekiwaniami w obecnym sezonie walczy o obronę trofeum. Rozgrywki przeszła bezbłędnie, pokonując w półfinałowym dwumeczu Tours VB.

Ich rywalem w wielkim finale jest Ziraat Bankasi Ankara. To obecny lider ligi tureckiej, który awans wywalczył w batalii z faworyzowanym Itasem Trentino. W swoich szeregach ma takie gwiazdy jak Matthew Anderson, Trevor Clevenot, Wouter Ter Maat czy Toncek Stern.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk i jej nowa pasja. Nie zgadniesz, co kupiła

Pierwsze ich starcie miało miejsce w hali Podpromie, a stawką był handicap przed drugim decydującym meczem w Turcji. Asseco Resovia grała wciąż bez Bartosza Bednorza, ale w pierwszym secie nie miało to większego znaczenia. Jako pierwsza zdobyła kilkupunktowe prowadzenie za sprawą skutecznych kontr (11:8). Dopiero Anderson swoim serwisem wyrównał wynik, a po chwili oba zespoły zamieniły się prowadzeniem (17:15). Jednak tak jak bloki na Klemenie Cebulj dawały przewagę Ziraatowi, tak Słoweniec był kluczową postacią w końcówce seta. Zrewanżował się gdy asem serwisowym dał pierwszą setową Asseco Resovii. Ostatecznie walka toczyła się na przewagi, a seta zamknął Boyer blokiem na Andersonie (27:25).

Przegrana zacięta końcówka podrażniła tureckich przyjezdnych. Od samego początku drugiej partii narzucali na rzeszowian presję zagrywką, a ci przyjmowali ze zmiennym szczęściem. To negatywnie rzutowało na ofensywę i choć pierwszą większą stratę (6:10) Asseco Resovia odrobiła (12:12), z kolejną już nie dała rady (16:19). W końcówce sprawy w swoje ręce wziął lider Ter Maat, a Asseco Resovia stała się ofiarą niewykorzystanych szans (21:25).

Trzeci set był najintensywniejszy i stał na najwyższym siatkarskim poziomie, lecz nie zaczął się dobrze dla Asseco Resovii. Zmiana stron boiska nie wybiła Ziraatu z uderzenia i to on początkowo nadawał tempo akcjom (5:2). Jako pierwszy impuls do odrabiania strat dał Cebulj (7:6), a to zapoczątkowało wymianę ciosów.

Stephen Boyer z każdą akcją coraz lepiej radził sobie na skrzydłach, a Lukas Vasina dobrze pracował blokiem i zagrywką. To właśnie serwis był tym co przeciągnęło szalę na stronę polskiego zespołu. Ziraat z niemal 70 proc. przyjęcia opuścił się do 35 proc., a atak uprościł do prawego skrzydła Ter Maata.

W zaciętej końcówce Asseco Resovia pokazała charakter. Na coraz mocniejsze ataki rywala odpowiadała lepszymi kontrami czym wypracowała w kluczowym momencie trzy punkty przewagi (20:17). Kropkę nad "i" postawił Boyer.

Równie gorąca walka miała miejsce w czwartym secie, a Bedirhan Bulbul dodatkowo podgrzał atmosferę swoim zachowaniem, za które został ukarany czerwoną kartką (8:8). Ponownie wymiany toczyły się punkt za punkt jednak z minimalnym prowadzeniem Ziraatu. Dopiero w decydującej fazie Boyer swoją zagrywką zrównał wynik (21:21), czym jednak nie przyćmił swojego vis-a-vis, absolutnego lidera na boisku. Ter Maat w pojedynkę rozegrał rzeszowian i mimo tego, że ci mieli wszystko potrzebne do skończenia meczu w czterech setach, ulegli (23:25).

Tie-break rozpoczął się najgorzej jak mógł dla Asseco Resovii, bo powrotem do dobrej dyspozycji duetu Anderson-Clevenot. Wcześniej niewidoczni, w piątym secie dali ekspresowe prowadzenie tureckiemu zespołowi 6:1. To jednak nie zraziło rzeszowian, wyszli z tarapatów a w końcówce ponownie walka toczyła się na przewagi, punkt za punkt gdzie ekipa znad Wisłoka broniła meczowe piłki. Ostatecznie to Murat Yenipazar, który swoimi niedokładnymi zagraniami często komplikował atak swoim kolegom, dał ostatni punkt meczu asem serwisowym (19:17).

Rewanż i zarazem decydujące starcie już 9 kwietnia w Ankarze, a zdobywca Pucharu pozostaje sprawą otwartą. W międzyczasie rzeszowianie rozegrają drugi mecz play-off z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. Odbędzie się w sobotę 5 kwietnia o 14:45.

I finał Puchar CEV:

Asseco Resovia Rzeszów - Ziraat Bankasi Ankara 2:3 (27:25, 21:25, 25:23, 23:25, 17:19)

Asseco Resovia: Ropret, Woch, Cebulj, Boyer, Kłos, Vasina, Potera (libero) oraz Bucki, Staszewski, Kozub.

Ziraat Bankasi: Bulbul, Anderson, Ter Maat, Clevenot, Yenipazar, Savas, Bayraktar (libero) oraz Stern.

MVP: Matthew Anderson

Stan rywalizacji: 1:0 Ziraat Bankasi Ankara

Komentarze (2)
avatar
Neutralny obiektywny
2 h temu
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Monika coś bredzisz.maja zaliczkę 2 setów.
Wygrają 3 do 0 albon3 do 1.to wygrywają!więc zaliczka jest 
avatar
Beka z gorzowiaczków
17 h temu
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Turki grały z dronem to nie było szans. 
Zgłoś nielegalne treści