Zespół z Trójmiasta nie odniósł zwycięstwa w Lotto Ekstraklasie od końcówki listopada. Czarna seria w rozgrywkach ligowych obejmuje już piętnaście spotkań. Nic dziwnego, że żółto-niebiescy znajdują się w strefie spadkowej.
- Obecna sytuacja nas nie zadowala. Nikt w klubie nie chodzi z uśmiechami na twarzy. Potrzebujemy przełamania tej fatalnej serii. Wierzymy, że zakończy się już w czwartek - powiedział Marcus Vinicius da Silva.
Zobacz także: Arka Gdynia walczy o życie. Jacek Zieliński: Ten mecz będzie kluczowy. Margines błędu już wyczerpaliśmy
Miedź Legnica ma w tabeli cztery "oczka" więcej. Piłkarze prowadzeni przez Dominika Nowaka nie muszą wygrać za wszelką cenę. To Arka Gdynia potrzebuje zwycięstwa. - Styl nie jest najważniejszy, ale fajnie byłoby wygrać 2:0 czy 3:0. Liczy się dla nas tylko wygrana, rozmiary nie są istotne. Wiemy, że nie możemy się załamywać. Przed nami jeszcze sześć spotkań i musimy dalej walczyć. Pokażemy serce po to, aby wygrać ten mecz - dodał.
ZOBACZ WIDEO "Druga połowa". Rasistowski skandal w Gdańsku! "Powinniśmy piętnować takie zachowanie a nie robimy kompletnie nic"
Dorobek punktowy żółto-niebieskich mógł być większy. - Mamy niedosyt, ponieważ zawsze nam czegoś brakowało. W Szczecinie strzeliliśmy trzy bramki, ale co z tego, skoro rywale zrobili to samo. W Miedzią też prowadziliśmy, kontrolowaliśmy mecz i pod koniec dostaliśmy bramkę. Tydzień temu straciliśmy gola po stałym fragmencie gry. Właśnie dlatego znajdujemy się w strefie spadkowej - przyznał 35-latek.
Gdynianie mają problemy z zawodnikami ofensywnymi. Czy doświadczony piłkarz jest gotowy do gry na "szpicy"? - Jak trener mnie poprosi, to poradzę sobie nawet na bramce. To tylko żart z mojej strony, ale kiedyś już grałem na "dziewiątce" w I lidze. Jeżeli będzie taka potrzeba, to będę jak najbardziej gotowy. Chcę pomóc drużynie i nie ma dla mnie znaczenia, ile minut otrzymam od szkoleniowca. Wszystko zależy od niego - stwierdził.
Zobacz także: Lotto Ekstraklasa. Górnik - Arka: Kamil Zapolnik dał wygraną zabrzanom
Dlaczego Zbigniew Smółka skreślił Brazylijczyka? - Do tej pory nie znam powodu. Trener zawołał mnie dwa dni przed wyjazdem do Turcji i powiedział, że nie będzie na mnie liczył. Podobno byłem dopiero siódmy w kolejce na swoją pozycję i utrzymywał swoje zdanie przez cały czas. Jak drużyna wróciła ze zgrupowania, to myślałem, że chociaż potrenuję z kolegami. Na to też nie dostałem pozwolenia. Chłopacy byli u niego i pytali, dlaczego nie gram. Jestem w Arce od wielu lat i każdy mnie tutaj lubi. Tłumaczeniem Smółki było to, że jestem dopiero siódmy na swojej pozycji do gry - zakończył pomocnik Arki Gdynia.