Po czterech spotkaniach serii toczonej do trzech zwycięstw w parze Grupa Sierleccy Czarni Słupsk - WKS Śląsk Wrocław był remis 2:2. Do kluczowego pojedynku słupszczanie przystępowali w doskonałych nastrojach.
Dlaczego? Dwa poprzednie mecze we Wrocławiu wygrali bowiem różnicą łącznie 83 punktów - triumfowali 123:60 i 89:69.
Przy okazji tego pierwszego pojedynku Czarni pobili kilka rekordów - m.in. w ilości trafionych rzutów za trzy punkty (23) czy różnicy, jaka dzieliła oba zespoły (63 "oczka").
ZOBACZ WIDEO: To się nazywa moc! Zobacz, co wyczarowała Anita Włodarczyk
I prezes klubu Michał Jankowski w nawiązaniu do tych wydarzeń na piąty, decydujący o awansie do finałów Energa Basket Ligi mecz, przyjechał... walcem! "Prezes Michał Jankowski już w drodze na mecz! Walec rusza" - napisano w klubowych mediach społecznościowych.
Jak się okazało, tym razem jednak słupski walec na parkiecie rywali - kolokwialnie mówiąc - nie rozjechał. Śląsk się odrodził, zagrał bardzo dobre i mądre zawody i wygrał... po raz trzeci w tej serii w Słupsku. Tym razem 81:71.
Tym samym to Śląsk zagra o mistrzostwo Polski, a Czarnym pozostała walka o brązowy medal, co i tak jest ogromnym sukcesem klubu, który w tym sezonie jest beniaminkiem EBL.
Zobacz także:
Wszystko jasne! Kiedy finały w PLK? Znamy terminarz
Genialny Tatum, Celtics wyrównali serię z mistrzami