Max Verstappen mimo, iż nie dotarł do mety wyścigu o GP USA, to znalazł uznanie w oczach fanów, którzy wybrali go "Kierowcą Dnia". Występ Holendra był jednak skąd skądinąd kontrowersyjny.
19-latek zaskoczył swój zespół w trakcie zawodów zjazdem do pit stopu. Mechanicy Red Bulla nie przygotowani na jego przyjęcie w pośpiechu zmieniali mu koła.
- Mamy 80 inżynierów i strategów, ale to wszystko jest bezużyteczne, jeśli kierowca sam decyduje o zjeździe do alei serwisowej - powiedział szef teamu Christian Horner.
Verstappena skrytykował również ten, który zdecydował o awansie Holendra z Toro Rosso do pierwszego teamu Red Bulla - Helmut Marko. Austriak miał pretensje do zawodnika, gdy ten na prośbę zespołu o spokojniejszą jazdę za plecami Nico Rosberga, odparł przez radio "Nie jestem tutaj po to, by finiszować jako czwarty".
ZOBACZ WIDEO: Atakowali Polkę po igrzyskach i nazywali ją rasistką. "Bardzo mnie to bolało"
- Nie możesz wymagać zbyt wiele od swoich opon. On musi się tego nauczyć - powiedział Marko. - Jeśli tego nie zrobi, to nie będzie wygrywać wyścigów i zdobywać tytułów. Musi znaleźć odpowiedni balans między atakowaniem i cierpliwą jazdą.
Proszący o anonimowość inżynier Red Bulla stwierdził zaś: - Verstappen pokazał znów, że zbyt mocno zużywa swoje opony. Kiedy dostał ostrzeżenie przez radio, to odparł, że nie chce być czwarty, ale Ricciardo był od niego mądrzejszy.