Niezwykle emocjonująco zapowiada się piątkowy mecz w stolicy Podbeskidzia. W hali pod Dębowcem zmierzą się dwie drużyny, które zdecydowanie nie mogą zaliczyć aktualnego sezonu do udanych. Bielszczanie na swoim koncie mają cztery zwycięstwa, natomiast zawodnicy Łuczniczki Bydgoszcz trzy, w tym wygraną w poprzedniej rundzie właśnie z BBTS-em Bielsko-Biała.
Trudno wskazać więc faworyta, bowiem zespoły mają już za sobą i wzloty i upadki. Podopieczni Piotra Makowskiego zdołali przerwać fatalną passę porażek, prezentując się skutecznie w starciu z częstochowianami. Dobrą grę bydgoszczanie pokazali także w zeszłotygodniowym starciu z Indykpolem AZS-em Olsztyn. I chociaż wygrali tylko jednego seta, to swoją grą pokazali, że drzemie w nich ogromny potencjał.
Mocnym punktem Łuczniczki Bydgoszcz jest atakujący Bartosz Filipiak, który uznany był MVP pierwszego pojedynku bydgosko-bielskiego. W ostatnich meczach "przebudził" się przyjmujący Milan Katić, który do tej pory trzymał się nieco w cieniu swoich kolegów.
Podobnie w tym sezonie grają siatkarze z Bielska-Białej. Po fatalnym meczu z GKS-em Katowice, nieco lepiej zagrali w zeszły poniedziałek z Jastrzębskim Węglem. Drużyna prowadzona przez Rastislava Chudika lepiej od przeciwników zaprezentowała się w bloku, ale nadal mankamentem była gra w przyjęciu. Jeżeli bydgoski zespół wykorzysta słabość bielszczan w tym elemencie, to możliwe, że będzie cieszyć się z kolejnych, jakże cennych punktów oraz trzynastego miejsca w tabeli PlusLigi.
Przypomnijmy, że w pierwszym meczu ekipa z Bydgoszczy pokonała BBTS Bielsko-Biała w trzech setach.
BBTS Bielsko-Biała - Łuczniczka Bydgoszcz /03.02.2017, godz. 18:00.
ZOBACZ WIDEO Ferdinando De Giorgi: Najważniejsze będą mistrzostwa Europy