Wyjście Thomasa von Heesena z sali konferencyjnej po meczu z Cracovią odbiło się szerokim echem. - Po tym meczu nie było dużo do wyjaśniania, bo byłem strasznie zły. Gra się skończyła po sześciu minutach. Mieliśmy specjalny plan na to spotkanie i musieliśmy całkowicie zmienić taktykę. Wszystkie założenia legły w gruzach. Musieliśmy skupić się na defensywie. Szansę na strzelenie gola miał tylko Peszko - powiedział trener biało-zielonych.
Czy mimo gry w dziesiątkę zawodnicy Lechii Gdańsk nie powinni zagrać lepiej? - Nie jest łatwo grać po tym, jak się dostanie szybką czerwoną kartkę. W defensywie radzimy sobie mimo wszystko całkiem dobrze, ale nie mieliśmy wielu sytuacji - ocenił von Heesen.
Gdańszczanie grali tak, jakby nie mieli pomysłu na grę. - Mila grał z przodu, bo chcieliśmy wzmocnić skrzydła. Gdy ma on piłkę, potrafi ją zatrzymać i umożliwić podejście wyżej reszcie zawodników. Jak dostanie piłkę, może się odwrócić i zagrać do wybiegającego skrzydłowego. Gdybyśmy mieli 4-5 punktów więcej, gralibyśmy dwójka obrońców. Maciej Makuszewski naciągnął jednak mięsień i nie było sensu, by przebywał na boisku. 30 sekund po wejściu Wawrzyniaka straciliśmy drugiego gola i trzeba było znowu zmieniać założenia - stwierdził Niemiec.